Włosi nie mogli się już doczekać międzynarodowego dnia bez pośpiechu. Potrzebowali dwóch tysięcy lat, by wziąć sobie do serca maksymę cesarza Oktawiana Augusta: „Festina lente", czyli „spiesz się powoli". 15 marca w Italii na ogół symbolicznie i w klimacie zabawy obchodzono Dzień Powolności.
Jak kraj
długi i wąski, we wszystkich miastach przygotowano
atrakcje dla tych, którzy dosyć mają codziennej gonitwy.
Najlepiej do dnia bez pośpiechu przygotowało się stowarzyszenie „Sztuka życia powoli" (L’Arte del Vivere con Lentezza) . Zapraszało ono wszystkich Włochów, by spróbowali zapanować znowu nad własnym czasem i zastanowili się, ile szkód – społecznych i ekonomicznych, nie mówiąc o samopoczuciu – przynosi zwykła bieganina.
–
Poświęćmy ten jeden dzień na to, by się zatrzymać i pomyśleć o wszystkich
rzeczach, które nas omijają, gdy pędzimy przez życie – apelował szef
stowarzyszenia Bruno Contigiani, były wpływowy menedżer.
Jego stowarzyszenie sporządziło zbiór 14 przykazań życia zgodnie z zasadami powolności. Można w nim przeczytać m. in., by wstawać 5 minut wcześniej i dzięki temu mieć czas na spokojne śniadanie, a uliczny korek potraktować jako szansę na rozmowę z kierowcą sąsiedniego samochodu.
Na ulicach Mediolanu, jak przed rokiem, przechodnie przekraczający rozsądna prędkość upominani byli przez wolontariuszy, by się opanowali i zwolnili kroku. Namawiani byli również, by przynajmniej tego dnia zastąpili czarną kawę rumiankiem.
W Treviso na północy kraju odbył się konkurs na hasło zachęcające do życia bez pośpiechu, a w Cuneo w Piemoncie odbyły się na ten temat całodniowe dyskusje... w dawnej pralni.
Organizatorzy zapewniają, że nie zamierzają zachęcać nikogo do lenistwa, są jedynie przeciwni szaleńczemu rytmowi współczesnego życia.
Wczoraj w Mediolanie na placach w centrum miasta – Pizza Duomo i San Babila – odbył się „powolny maraton” ćwiczeń tai-chi. Mediolańczycy udali się do parków, by spędzić czas na piknikach, przy dźwiękach muzyki na żywo.