Grupa żeglarzy z Kornwalii podpisała właśnie
niezwykły kontrakt z firmą Universal Music po tym, jak jeden z szefów wytwórni usłyszał ich zespół śpiewający szanty w lokalnym pubie.
Angielska prasa uważa, że kontrakt jest wart milion funtów.
Grupa Fisherman's Friends („Przyjaciele Rybaka”) składa się z dziesięciu
przyjaciół - byłych i obecnych żeglarzy, rybaków i pracowników straży
przybrzeżnej, którzy śpiewają razem już od 15 lat.
Prawie wszyscy wyrośli w miejscowości Port Isaac i zbierali się co
piątek, by wspólnie śpiewać pieśni. Występowali w lokalnych barach i śpiewali pieśni o stracie i tęsknocie.
„Wszyscy dorastaliśmy razem, z wyjątkiem jednego członka zespołu, ale on też mieszka w naszej wiosce od 25–30 lat, jest więc prawie jednym z nas” - mówi jeden z założycieli zespołu, Jeremy Brown, którego dwaj bracia także należą do grupy.
Wszyscy członkowie zespołu mają około 50
lat (jeden jest po 70.), ale swoim kunsztem zadziwili producenta Ruperta Christiego, który
przebywał w Kornwalii na wakacjach.
„Szczerze mówiąc, to tak naprawdę nie wiemy czego się spodziewać” – dodaje Brown, baryton.
Do tej pory Przyjaciele Rybaka wydali samodzielnie dwie płyty. Nowy album – nagrany w piętnastowiecznym kościele – trafi do sklepów 26 kwietnia.