W szpitalu dla zwierząt w Przemyślu mieszka małpa, a dokładnie marmozeta białoucha, której nikt nie chce. Nazywa się Franek i chociaż wygląda niepozornie może sprawiać wiele kłopotów, dlatego ten, kto zdecydowałby się ją przygarnąć powinien zdawać sobie sprawę, że to odpowiedzialne zajęcie.
Pierwszy właściciel zapłacił za Franka 12 tys.
złotych, ale nie potrafił poradzić sobie ze zwierzęciem. Bo Franek nie należy do spokojnych zwierząt – potrzebuje dużej przestrzeni do biegania i skakania, pozostawiony w pokoju niszczy wszystko co się w nim znajduje
Doktor Andrzej Fedaczyński właściciel Szpitala dla
Zwierząt dziwi się, że ludzie decydują się na trzymanie w
mieszkaniu egzotycznych zwierząt, które sprawiają wiele
kłopotów.
Poza tym utrzymanie małpy jest niezwykle kosztowne ponieważ
je wyłącznie południowe owoce oraz delikatne nie solone
wędliny. Trwają poszukiwania ogrodu zoologicznego, który
zdecyduje się przyjąć małpę lub osoby, która będzie potrafiła się nią zająć.