Chociaż oszczędność kazała wielu panom zrezygnować z usług fryzjera na rzecz maszynki elektrycznej, męski zakład fryzjerski „U Joanny” w Jastrzębiu Zdroju na brak panów chętnych do ostrzyżenia nie narzeka. Powód? Skąpy strój zatrudnionych tam pań, które klientów przyjmują w bieliźnie.
Joanna Respondek, właścicielka zakładu wspomina, że nie było trudno znaleźć chętne do pracy fryzjerek. Na pierwsze ogłoszenie odpowiedziało dziesięć dziewczyn. Zakład oferuje oczywiście także strzyżenie w tradycyjnych strojach, dla chętnych na strzyżenie specjalne przeznaczone jest osobne pomieszczenie.
–
Klienci przychodzą i mówią, że chcą masaż głowy, albo chociaż włosy w uszach obciąć – mówi jedna z fryzjerek, która zrezygnowała z fartucha.
Panie bezkarnie mogą panom suszyć albo nawet zmyć głowę. Dlatego zadowolone są obie strony.
Usługa u pani w negliżu jest ok. dwukrotnie droższa od normalnej. W planach Joanny Respondek jest także zatrudnienie mężczyzny, który będzie strzygł w stroju równie skąpym.