– Prezes PiS Jarosław Kaczyński po swoim wystąpieniu podczas zjazdu Solidarności w Gdyni powiedział mi, że wymieniając osoby, które przed 30 laty w Stoczni miały plan kompromisu, miał na myśli Bronisława Geremka – ujawnił Tadeusz Mazowiecki. – Nie ma sensu dywagacja, co kto komu powiedział – komentuje szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.
Mazowiecki w czwartek w radiu TOK FM ocenił, że niektóre fragmenty wystąpienia prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego podczas zjazdu „S” z okazji 30. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych było „niegodziwe i nikczemne”.
Prezes PiS rozpoczął swoje poniedziałkowe wystąpienie w Gdyni od podkreślenia, że przemawia w zastępstwie swojego brata, tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który był człowiekiem Solidarności.
Jarosław Kaczyński przekonywał, że ruch solidarnościowy to przykład patriotyzmu, nadziei i odwagi.
– Stworzyć tego rodzaju organizację w środku komunistycznego imperium, zawrzeć porozumienie, którego istotą była zmiana ustroju. To wymagało wielkiej dzielności, wielkiej odwagi – mówił. Jak podkreślał, ta sprawa już 30 lat temu stała się także w Stoczni przedmiotem sporu. Mówił, że przybyła wówczas tam grupa ludzi o znanych nazwiskach z autorytetem, ludzi – zaznaczył – dobrej woli, „ale mieli oni plan kompromisu, który gdyby go realizować, okazałby się być pozorem”.
Mazowiecki powiedział w czwartek w TOK FM, że Kaczyński „po tym wszystkim” podszedł do niego i powiedział:
– Tadeusz, to nie o Tobie myślałem. Na co ja spytałem:
– A o kim?.
– O tym, co zmarł – padła odpowiedź Kaczyńskiego, relacjonował Mazowiecki.
Mazowiecki dopytywany, czy chodziło o Bronisława Geremka, odpowiedział: tak.
– Powiedziałem głośno, tak, aby wszyscy, którzy tam stali, słyszeli: powiedziałeś nieprawdę (...). Ja uważam to za niegodziwość i nikczemność, ten fragment wystąpienia, za niegodziwość i nikczemność po prostu. Inaczej nie jestem w stanie tego określić – mówił Mazowiecki.
Pierwszy premier wolnej Polski podkreślił, że Lech Kaczyński publicznie dziękował Geremkowi i jemu „w kontekście Porozumień Sierpniowych”.
– Pamiętam dokładnie, jak pięć lat wcześniej, jak były obchody 25-lecia Solidarności, jak Lech Kaczyński tutaj, w Warszawie, publicznie dziękował Bronisławowi Geremkowi i mnie. Te dwa nazwiska tutaj wymawiał w kontekście Porozumień Sierpniowych – mówił Mazowiecki.
– I to uderzanie w imieniu jednego nieżyjącego w drugiego nieżyjącego w mojej obecności i obecności tylu ludzi, którzy nie wiedzieli, jedni mogli to odczytać, inni nie mogli odczytać. Uważam to za nikczemność – podkreślał Mazowiecki.
Sam Kaczyński w wywiadzie opublikowanym w czwartek na stronie internetowej PiS, na stwierdzenie, że po jego wystąpieniu na zjeździe Solidarności zarzuca mu się odsądzenie ekspertów „od czci i wiary”, powiedział, że „to absolutna nieprawda”.
– Powiedziałem tylko o ówczesnych dylematach. Tadeusz Mazowiecki i inni eksperci byli ludźmi pokolenia 1956 roku. Żywili pewne obawy, które w jakimś sensie się materializowały w stanie wojennym. Niemniej w tamtych czasach rzecz nie polegała na tym, by obaw czy wątpliwości nie mieć, tylko na tym, aby potrafić je przełamać i pójść na pewne ryzyko – mówi w wywiadzie szef PiS.
Jak dodał, „podobnie jest zresztą dzisiaj”.
– Choćby w sprawie smoleńskiej czy innych kwestiach politycznych. Według mnie rację mają ci, co nie chcą uprawiać polityki na kolanach, która przynosi nam same klęski – powiedział J.Kaczyński.
Pytany o swą wypowiedź na zjeździe „S” dotyczącą ekspertów powiedział w wywiadzie dla partyjnego portalu m.in., że eksperci obawiali się, że komunistyczna władza „nie przełknie” postulatu powołania legalnych niezależnych związków zawodowych.
– Jest to rzecz powszechnie znana i nikt poważny tego nie podważa. Tak jak i nie zakwestionuje tego, że koncepcja przeforsowania postulatu o powołaniu wolnych związków zwyciężyła i była koncepcją słuszną. Zatem nie powiedziałem jakiejkolwiek nieprawdy. W tym sporze to robotnicy mieli rację – powiedział szef PiS.
Z kolei szef klubu PiS Mariusz Błaszczak, pytany w czwartek o komentarz do słów Mazowieckiego, powiedział:
– Uważam, że nie ma sensu dywagacja, co kto komu powiedział, jest wiele ważnych problemów, które przed nami stoją. W jego ocenie, J.Kaczyński wygłosił w Gdyni bardzo ważne przemówienie, które „wskazywało na problemy, przed jakimi stoi Solidarność także”.