Strona główna » Informacje » Polska
Marsz pamięci pod krzyżem

„Wszystkie karty ma tutaj władza”

Autor: kf, gsad; Źródło: IAR, PAP
  • A
  • A
  • A
21:25
10.09.2010
- Apeluję do prezydenta Bronisława Komorowskiego o rozwiązanie sprawy krzyża na Krakowskim Przedmieściu oraz pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej - mówił lider PiS Jarosław Kaczyński, który uczestniczył w piątek wieczorem w marszu pamięci ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej.
fot.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński (C w głębi) wśród uczestników marszu pamięci, z którymi po mszy św. w intencji ofiar katastrofy odprawionej w archikatedrze pw. św. Jana Chrzciciela udał się pod Pałac Prezydencki (fot. PAP/Leszek Szymański)
Bliscy ofiar katastrofy smoleńskiej, obrońcy krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego, warszawiacy zebrali się w warszawskiej archikatedrze pw. św. Jana Chrzciciela na mszę i modlitwy w intencji 96 osób, które zginęły pięć miesięcy temu w katastrofie polskiego samolotu. Potem przeszli pod pałac na Krakowskim Przedmieściu.

We mszy w katedrze na Starym Mieście wzięły udział setki osób. Wśród nich był m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz kilkanaście osób z rodzin ofiar katastrofy.

Dzień dziesiąty każdego miesiąca, od 10 kwietnia 2010 roku, będzie dniem, który w sercach Polaków będzie zawsze miał swoje miejsce – mówił w homilii proboszcz parafii archikatedralnej, ks. Bogdan Bartołd.

Proboszcz dodał, że po katastrofie – „w czasie żałoby, zamyślenia i zadumy” – Polacy pokazali swe prawdziwe oblicze. Zwracając się do zgromadzonych w katedrze, podkreślił, że ich obecność wskazuje, że „wszystko, co polskie i piękne, jest nam bliskie”.

Podczas modlitwy powszechnej modlono się m.in. o to, by „miłosierny Bóg wybaczył tym, którzy mieli udział w śmierci Lecha i Marii Kaczyńskich”.

Blisko dwa tysiące uczestników marszu pamięci

Po zakończeniu mszy, pod Pałac Prezydencki wyruszył marsz pamięci. Podobny marsz został zorganizowany przed miesiącem. Wówczas wzięło w nim udział kilkaset osób. W piątek przeszło blisko 2 tysiące, na czele z Jarosławem Kaczyńskim.

Uczestnicy marszu nieśli polskie flagi, pochodnie i zapalone znicze. Były transparenty, m.in. z hasłami: „Czekamy na pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej”, „Piąty miesiąc mija, czy to Polska czy Rossija”.
fot.
Msza święta w intencji 96 ofiar katastrofy polskiego Tu-154M pod Smoleńskiem została odprawiona w warszawskiej archikatedrze pw. św. Jana Chrzciciela (fot. PAP/Leszek Szymański)

Od krzyża, który postawiono w czasie żałoby ogłoszonej po katastrofie, zgromadzonych przed Pałacem oddzielają barierki policyjne. Stanęli przy nich prezes PiS Jarosław Kaczyński i szef zespołu parlamentarnego badającego katastrofę smoleńską, Antoni Macierewicz.
Kaczyński mówił o tym do zebranych pod Pałacem Prezydenckim. - Musimy walczyć o Polskę, ale nie możemy walczyć o Polskę inaczej niż razem z Kościołem i dlatego sprawa tego krzyża musi być załatwiona razem z Kościołem - mówił prezes PiS. - Jest to możliwe. Jest komitet budowy krzyża, który ma bardzo interesujące propozycje. Jest możliwość uzyskania takiego stanu, który będzie do przyjęcia - jak sądzę - dla wszystkich, który będzie oddaniem honoru tym, którzy tutaj, można powiedzieć, walczyli, byli bici, obrażani, a także tym, którzy mają niekiedy inne poglądy - ocenił Kaczyński, nie precyzując, o które projekty budowy pomnika mu chodzi.

Dodał, że „problem polega na tym, że wszystkie karty ma tutaj władza”.

- Apeluję do Bronisława Komorowskiego, by podjął w tej sprawie decyzję, by skłonił do podjęcia decyzji swoich politycznych przyjaciół. Ta sytuacja musi się skończyć, ale musi się skończyć z honorem. Mamy prawo tego oczekiwać - powiedział były premier. Na zakończenie zaapelował do zebranych o spokojne rozejście się: - A teraz czas po tej pięknej manifestacji, która ludziom mojego pokolenia przypomina lata 80., a nawet 1968 r., czas spokojnie rozejść się do domów”.

Kaczyński na początku przemówienia zaznaczył, że mówi nie jako polityk, ale jako obywatel, „jako jeden z setek ludzi, dla których ta katastrofa była także straszliwym przeżyciem osobistym”, a także jako prawnik. - Jako prawnik musze postawić pytanie, na jakiej podstawie ta część chodnika Krakowskiego Przedmieścia została wyłączona z ruchu, na jakiej podstawie ci policjanci, którzy tu stoją, którzy są tak potrzebni w innych częściach Warszawy (...), strzegą tego miejsca” - pytał były premier. W jego opinii należy znaleźć decyzję administracyjną w tej sprawie i zaskarżyć ją do sądu. - Będziemy szli tą drogą - zapewnił.

Z informacji umieszczonych na stronie internetowej urzędu miasta wynika, że zamiar wieczornego przemarszu zgłosiła osoba prywatna. Jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP w ratuszu, marsz zgłosił redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz, który poinformował władze miasta, że weźmie w nim udział tysiąc osób.

Pod Pałacem Prezydenckim zgromadziło się wcześniej ok. 300 osób; doszło do drobnych – jak zaznacza policja – incydentów. Jeden z mężczyzn został zatrzymany i przewieziony na komendę.

Rzecznik komendanta stołecznego policji Maciej Karczyński powiedział, że dochodzi do utarczek słownych pomiędzy osobami, które się tu zgromadziły. – Mieliśmy też jedną przepychankę – najbardziej agresywny z jej uczestników został przewieziony na komendę, kolejnego wylegitymowaliśmy. Był też incydent ze złamaniem krzyża, który przyniósł jeden z uczestników zgromadzenia – dodał Karczyński.

 
 
 
...
 
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: