Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił pozew w procesie z powództwa Lecha Wałęsy przeciwko Krzysztofowi Wyszkowskiemu. Sprawa dotyczy telewizyjnej wypowiedzi byłego działacza Wolnych Związków Zawodowych z listopada 2005 r. o domniemanej agenturalnej przeszłości byłego prezydenta.
Sąd nie rozstrzygał, czy zarzut o agenturalnej przeszłości b. prezydenta jest prawdziwy.
Sędzia Urszula Malak w uzasadnieniu wyroku powołała się na orzeczenie Sądu Najwyższego z listopada 2000 r., uznające, że rolą sądów nie jest ustalanie faktów historycznych.
–
Sąd Okręgowy w żadnym razie nie ustalił w tym procesie, aby powód (Lech Wałęsa) prowadził działalność agenturalną pod pseudonimem „Bolek". Powód jest i był niewątpliwe znany w Polsce i na całym świecie jako ikona Solidarności, jej legendarny przywódca i symbol zmian doprowadzających do upadku komunizmu – podkreśliła Malak. Sędzia zastrzegła jednak, że Wałęsa jako osoba publicznie znana musi jednak godzić się z tym, że jego życiorys będzie przedmiotem różnych wypowiedzi i badań historycznych.
Sąd podkreślił, że Wyszkowski miał prawo głosić takie poglądy o Wałęsie z racji konstytucyjnej gwarancji wolności słowa. –
Ważne było to, że w swojej opinii dochował wszelkich starań o zachowanie rzetelności, opierając się na historycznych źródłach i wypowiedziach osób, które uznał za wiarygodne –
wyjaśniła Malak.
Pełnomocnik b. prezydenta Ewelina Wolańska powiedziała po ogłoszeniu wyroku, że jest on niezrozumiały i zapowiedziała szybką apelację.
Pełnomocnik b. działacza WZZ Jolanta Strzelecka określiła natomiast wyrok jako zwycięstwo „wolności słowa”. Ma ona nadzieję, że Wałęsa po zapoznaniu się z treścią wyroku zrozumie, że „tu nie toczy się walka przeciwko niemu”.
–
Spodziewaliśmy się takiego wyroku. Jest to bardzo mądry wyrok, niezwykle Polsce potrzebny. Nam wcale nie zależało na ustalaniu faktów przez sąd, bo nie jest to jego rolą. Dziś, 30 lat po podpisaniu Porozumień Sierpniowych, gdzie nie było wyraźnie mowy o wolności słowa, a jedynie o ograniczeniu cenzury, możemy powiedzieć, że mamy wolność słowa – dodała Strzelecka.
Lech Wałęsa domagał się przeprosin oraz 40 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Szpitala Dziecięcego w Gdańsku-Oliwie.
W tym samym dniu Wałęsa otrzymał od Instytutu Pamięci Narodowej status pokrzywdzonego.
Wtorkowy wyrok gdańskiego sądu był już trzecim w tej sprawie. Poprzednie wyroki były korzystne dla Wałęsy – uznające, że Wyszkowski go zniesławił. Jednak dwukrotnie sąd apelacyjny, ostatni raz w październiku 2007 r., uchylał te wyroki i nakazywał ponowne rozpatrywanie sprawy.