Premier Donald Tusk zapowiada zmiany w Instytucie Pamięci Narodowej. Jak mówi, obecny stan rzeczy w IPN jest dla wielu Polaków „trudny do zniesienia”, a instytut ma szansę przetrwać tylko wtedy, jeśli będzie ideologicznie i politycznie neutralny.
Te słowa można odczytać jako zielone światło do zmiany prezesa IPN-u. Premier zamierza znowelizować projekt ustawy, który pozwoliłby na odwołanie prezesa i zmianę Kolegium IPN. Tusk jest zdeterminowany i chce powstrzymać niszczenie wizerunku Wałęsy i wizerunku Polski.
– Efektem naszego stanowiska będą także zmiany ustawowe nie tylko dotyczące IPN. Nie pozwolę, by 20 lat po obaleniu komunizmu niszczono w Polsce to, co jest tak ważne – powiedział szef polskiego rządu.
– Lech Wałęsa jest potrzebny tu w Polsce, jako świadectwo tamtych lat, jak i autorytet – dodał Tusk, zaznaczając, że jest to w „interesie naszej przyszłości”.
Tusk podkreślił także, że nie dziwi się narastającym emocjom wokół IPN, a główną ich przyczyną jest działalność samego instytutu.
– Ci, którzy nadużywają cierpliwości Polaków i pieniędzy publicznych, sami stanowią dla tej instytucji największe zagrożenie. Jeśli to się nie zmieni, to takie zagrożenie może stać się faktem – powiedział Tusk nawiązując do książki Pawła Zyzaka na temat Lecha Wałęsy.
Premier podkreślił na konferencji prasowej, że wykonuje bardzo wiele przemyślanych działań, aby 4 czerwca, 1 września oraz w rocznice przystąpienia Polski do NATO i do UE pokazały, że Polska jest liderem zmian w tej części świata.
– Jeśli chcemy, żeby to się udało musimy powstrzymać tych wszystkich, którzy niszczą ten wizerunek. Nie stać Polski na to, aby tak często tak ważni ludzie i tak ważne instytucje niszczyły to, co dla Polaków jest naprawdę ważne – mówił szef rządu.
Odwołania prezesa IPN chce też klub Lewicy. Wniosek o odwołanie Kurtyki to reakcja polityków SLD na opublikowany w środę wywiad z Kurtyką, w którym stwierdza on m.in., że Aleksander Kwaśniewski był zarejestrowany jako TW „Alek”.