Były dowódca Wojsk Lądowych generał Waldemar Skrzypczak miał być inwigilowany przez Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW). Służby interesowały się majątkiem wojskowego. MON nie stawiało żadnych zadań SKW – twierdzi z kolei resort obrony.
W połowie października w urzędach miejskim, powiatowym i gminnym w Kołobrzegu funkcjonariusze SKW poszukiwali informacji dotyczących majątku generała. Jeden z nich w starostwie przeglądał dokumenty dotyczące działki w miejscowości Niekanin, na której Waldemar Skrzypczak miał dom, obecnie należący do jego byłej żony – wynika z informacji „Rzeczpospolitej”.
Oficera interesowały także procedury odrolnienia gruntów, na których powstało osiedle domków jednorodzinnych, gdzie potem zamieszkał generał – dodaje gazeta.
–
Dzwoniło do mnie kilka osób i z Kołobrzegu, i z Warszawy, informując, że jestem inwigilowany. Wtedy w to nie uwierzyłem – powiedział gazecie gen. Skrzypczak. Zaznacza, że gdy był w armii, służby miały wiele możliwości, by go prześwietlić, np. gdy otrzymywał certyfikat dostępu do tajemnic NATO.
SKW nie chciały skomentować tych wiadomości. „SKW i MON z zasady nie informują o żadnych konkretnych działaniach służb specjalnych” – poinformował rzecznik resortu Robert Rochowicz.
–
Minister Bogdan Klich polecił szefowi SKW przygotowanie szczegółowej informacji na ten temat – oświadczył w reakcji na artykuł rzecznik MON.
„Jako były szef WSI nie widzę podstaw, by SKW zajmowała się badaniem majątku gen. Skrzypczaka” – powiedział „Rzeczpospolitej” gen. Marek Dukaczewski. „Odmówiłbym wykonania takiego polecenia”.
Aleksander Szczygło, szef BBN, też uważa, że nie ma podstaw do takich działań SKW.
A Janusz Zemke z SLD dodaje: „To polowanie z nagonką na człowieka, który stał się niewygodny”.
Generał Waldemar Skrzypczak w sierpniu, po śmierci w Afganistanie kapitana Daniela Ambrozińskiego, ostro skrytykował resort obrony i jego szefa Bogdana Klicha. Po tym konflikcie odszedł z armii.