Helsińska Fundacja Praw Człowieka ujawniła informacje
dotyczące lotów samolotów powiązanych z CIA do Szyman.
Nowością jest to, że po raz pierwszy organ państwowy
potwierdził, że takie loty rzeczywiście miały miejsce. W kwietniu ub.r. dziennikarze TVP Info i „Rzeczpospolitej" jako pierwsi dotarli do nieoficjalnych dokumentów dot. tajemniczych lotów, jak również do pilota, który miał sterować maszynami Centralnej Agencji Wywiadowczej. Ówczesny szef MON Jerzy Szmajdziński mówi, że nic nie wiedział o sprawie lotów CIA.
Fundacja przedstawiła w poniedziałek wykaz lotów z lat 2002-2004
potwierdzający lądowania w Szymanach (woj. warmińsko-mazurskie) amerykańskich
samolotów, które w wielu publikacjach łączy się z CIA.
Informacje te Fundacja odnalazła w raporcie Agencji
Żeglugi Powietrznej. Podano w nim dane sześciu lotów do
Szyman w okresie od lutego do września 2003 roku. W
planach lotów maszyn należących do firm powiązanych z CIA
nie podawano jako miejsca lądowania Szyman, lecz na
przykład Warszawę.
Jako pierwsi do informacji dot. rzekomych lotów maszyn CIA do Polski dotarli dziennikarze TVP Info i „Rzeczpospolitej" w kwietniu ub.r. Prokuratura nie chciała wtedy komentować ich treści, zasłaniając się dobrem śledztwa. Dziennikarze TVP Info we współpracy z niemieckim „Der Spiegel" dotarli na przełomie lipca i sierpnia ub.r. do jednego z pilotów, który miał latać samolotami CIA do Polski. Nie chciał on jednak oficjalnie potwierdzić tych informacji. Więcej o tożsamości pilota na
naszych stronach.
Jak powiedziała Dorota Pudzianowska z Fundacji, to pierwsza oficjalna
informacja dotycząca lądowania tych maszyn w Szymanach. Wcześniej organy
administracji odmawiały jej udzielenia.
W ocenie Pudzianowskiej, wszystkie te dane potwierdzają, że
polskie władze przez cztery lata tuszowały fakt, iż
loty do Szyman rzeczywiście się odbywały.
Pudzianowska przyznała, że
informacje te nie stanowią dowodu istnienia w Polsce
więzień CIA dla terrorystów, ale istnienie takich więzień
uprawdopodabniają.
Podkreśliła również, że w pięciu przypadkach loty
takie odbywały się z Kabulu, a w jednym z Rabatu. Mieściły
się tam tajne ośrodki, w których przetrzymywano więźniów.
Ówczesny minister obrony Jerzy Szmajdziński twierdzi, że nic nie wie na temat lotów maszyn CIA do Szyman. W Sygnałach Dnia podkreślił, że to nie szef MON, ale Urząd Ochrony Państwa, a w konsekwencji Agencja Wywiadu, są
odpowiedzialne za współpracę z CIA. Zgodził się jednocześnie, że więzienie
obcokrajowców na terytorium Polski byłoby nielegalne.