Wiadomość została wysłana.
Jak ustalił portal tvp.info, w Sejmie powołano podkomisję, która zajmie się opracowaniem nowego regulaminu Komisji do Spraw Służb Specjalnych. Główny spór będzie dotyczył zapisów dotyczących tego, kto przewodniczy komisji.
W 2001 roku, po dojściu do władzy Sojuszu Lewicy Demokratycznej, wprowadzono niepisaną zasadę mówiącą o tym, że szefem speckomisji jest poseł opozycji. Przed rokiem odeszła od niej Platforma Obywatelska. Jej głosami wprowadzono nowy regulamin Sejmu, w którym zapisano, że funkcję przewodniczącego speckomisji posłowie pełnią rotacyjnie, zmieniając się co pół roku. W efekcie funkcję przewodniczącego objął najpierw Stanisław Rakoczy z PSL, a potem Konstanty Miodowicz z PO.
PiS chce jednak odzyskać speckomisję dla posłów opozycji. – Chcemy doprecyzować w regulaminie komisji, że posłowie, którzy rotacyjnie pełnią funkcję przewodniczącego, muszą wywodzić się z opozycji – mówi poseł PiS Jarosław Zieliński. – Uważamy, że nadzór opozycji nad służbami specjalnymi jest ważny z punktu widzenia demokracji – zaznacza.
Wynik bitwy o regulamin komisji będzie zależał w dużej mierze od postawy przedstawicieli PSL i SLD. Już teraz wiadomo, że posłowie Platformy nie chcą oddać PiS fotela przewodniczącego. – To absurd, by rotowali tylko członkowie komisji reprezentujący ugrupowania opozycyjne – uważa szef speckomisji Konstanty Miodowicz z PO. – Za rządów PiS przewodniczącym był co prawda poseł z opozycji, ale miał dwóch zastępców z ugrupowań rządzących, co skutecznie wiązało mu ręce – dodaje.
Posłowie PO nieoficjalnie dodają, że obawiają się upolitycznienia komisji pod wodzami PiS. Szef komisji ma bowiem duży wpływ na ustalenie planu jej prac. Gdy przez prawie rok przewodniczącym był Jarosław Zieliński, koncertował się na sprawach niekorzystnych dla PO. Komisja pod jego wodzami zajmowała się m.in. dochodami szefa ABW Krzysztofa Bondaryka i związkami marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego z WSI.