Ta tragedia musi zostać utrwalona w pamięci narodu. Naród bez pamięci stałby się narodem bez tożsamości i bez przyszłości – powiedział metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz podczas mszy św. za dusze ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Na Wawelu odsłonięto tablicę upamiętniającą ofiary katastrofy Tu-154. Jednak nie wszystkie rodziny ofiar przybyły na uroczystość. Część z nich nie dostała zaproszeń. „To wina gospodarza miejsca” – komentują politycy. Wojewoda małopolski Stanisław Kracik przeprasza.
–
Ta tragedia musi zostać utrwalona w pamięci narodu. Naród bez pamięci stałby się narodem bez tożsamości i bez przyszłości – powiedział metropolita krakowski podczas mszy św. za dusze ofiar katastrofy pod Smoleńskiem.
Okazją, dla której przyszliśmy na tę Eucharystię, jest odsłonięcie tablicy z imionami i nazwiskami wszystkich osób, które zginęły w katastrofie lotniczej w dniu 10 kwietnia pod Smoleńskiem. Tablicę tę umieszczamy przy sarkofagu z doczesnymi szczątkami prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii. Umieszczamy ją na Wawelu, który dla Polaków jest szczególnym miejscem pamięci. Dramatyczna śmierć 96 ludzi, którzy wykonując nierzadko najbardziej odpowiedzialne zadania w naszym państwie współtworzyli jego najnowszą historię, domaga się pamięci – podkreślił kard. Stanisław Dziwisz.
W uroczystościach uczestniczy ponad 100 członków rodzin ofiar, duchowieństwo oraz przedstawiciele władz państwowych.
Zaproszenia nie otrzymał m.in. mąż Jolanty Szymanek-Deresz, Paweł Deresz. Na Wawelu nie ma też prezesa PiS. Poseł PiS Jarosław Zieliński mówi, że zaproszenie dotarło do Jarosława Kaczyńskiego, ale polityk nie przyjechał, bo uważa, że uroczystości na Wawelu nie zostały przygotowane w należyty sposób, skoro zaproszenia dostały tylko niektóre rodziny. Podobnego zdania jest Małgorzata Kidawa-Błońska. Według posłanki PO należałoby wyjaśnić, kto nie dopilnował szczegółów uroczystości. Według wicemarszałka Sejmu z SLD Jerzego Wenderlicha zamieszaniu związanemu z zaproszeniami winny jest gospodarz miejsca.
–
Jest mi ogromnie przykro. Ze smutkiem dowiedziałem się dzisiaj, że zaproszenie nie dotarło do pana Deresza. Działaliśmy przez naszych odpowiedników w poszczególnych urzędach wojewódzkich i prosiliśmy, żeby każdy z opiekunów rodzin dotarł do każdego. Być może ktoś nie wykonał czegoś, czego się podjął. Mogę powiedzieć tylko: przepraszam, przepraszam, przepraszam – tłumaczył się wojewoda Kracik.
–
Nie tylko ja nie otrzymałem żadnego zaproszenia, ale ani moja córka, ani siostra żony czy jej rodzice. Nikt z naszej rodziny nie został zaproszony. Uważam to za rzecz skandaliczną – mówił tymczasem Paweł Deresz.
Kracik pytany, czy nie można było zorganizować tej uroczystości w innym terminie, powiedział: „Nie jestem gospodarzem tego miejsca. Zostałem poinformowany w zeszły piątek o terminie uroczystości. Pytałem, czy można ją przełożyć i dostałem odpowiedź, że nie można. Nic więcej nie mogłem zrobić”. Dodał, że bardzo zależało mu na tym, żeby na uroczystości były obecne wszystkie rodziny.
–
Poczta z Krakowa do Warszawy idzie jeden dzień, znaczek pocztowy kosztuje 2 złote, wydrukowanie eleganckiego zaproszenia kosztuje 2,5 zł, więc na 5 złotych, mam nadzieję, że pana wojewodę albo Kurię Krakowską na pewno stać. Poza tym od czasów pana Bella, istnieje coś takiego jak telefon. Skoro dodzwaniają się do mnie dziennikarze, to myślę że i pan wojewoda czy ktokolwiek z Kurii Krakowskiej mógłby się pofatygować i do mnie zadzwonić – nie krył rozgoryczenia Deresz.
Służby prasowe Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie tłumaczyły, że oprócz zaproszeń wystosowanych do rodzin tą drogą, wojewoda Kracik i metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz w środę zamieścili w prasie ogólnopolskiej i regionalnej ogłoszenia płatne, będące zaproszeniami na piątkowe uroczystości na Wawelu.