Jacek Kurski po raz kolejny złamał przepisy drogowe. Tym razem, europoseł PiS pędził za szybko drogą przez powiat człuchowski w województwie pomorskim. Jak dowiedziało się Radio RMF FM, dopiero po kilku miesiącach od zdarzenia udało się rozszyfrować twarz kierowcy zapisaną na zdjęciu z fotoradaru.
Europoseł przekroczył prędkość o ponad 70 kilometrów na godzinę. Do zdarzenia doszło na przejeździe kolejowym tuż za Człuchowem.
Znany z drogowych wyczynów europoseł przyznaje, że tak często zdarza mu się przekraczać prędkość, że nie jest nawet pewien, którego zdarzenia dotyczy wspomniany mandat. –
Nie wiem, jakiej jest wysokości. Nie wiem gdzie, w Człuchowie czy w Chojnicach; gdzieś na trasie do Brukseli - przyznał Jacek Kurski.
W październiku 2009 r. poseł Kurski tak bardzo spieszył się na otwarcie swojego biura poselskiego w Olsztynie, że również złamał przepisy. I to kilka na raz: jechał za szybko, później zaparkował w niedozwolonym miejscu, a na dodatek nie zapłacił za parkowanie. Europoseł tłumaczył, że pędził, bo nie mógł spóźnić się do biura.
Mandatu nie dostał, ponieważ chroni go immunitet. Policjanci mogli go tylko pouczyć.
Niecały rok wcześniej Kurski został zatrzymany przez warmińsko-mazurską policję za podłączenie się do policyjnego konwoju.
Pędząc na światłach awaryjnych krajową „siódemką”, dosłownie przykleił się do tyłu radiowozu. Policjanci pomyśleli, że to próba odbicia bandyty i wezwali posiłki. Dopiero blokada koło Ostródy zatrzymała szarżującego posła. Jacek Kurski spieszył się wówczas na spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim.
Wtedy również nie dostał mandatu.