Przez ostatnie 4 miesiące medialnymi bohaterami niewątpliwie stali się nie świadkowie przesłuchań, a śledczy, którzy zadawali wezwanym na przesłuchanie pytania. Co prawda pytania nie zawsze trafne i odnoszące się do przedmiotu prac komisji, jednak na tyle charakterystyczne, aby nadawców ów pytań wynieść na medialne wyżyny.
Z badań wynika, że w mediach najbardziej przebiła się Beata Kempa (PiS). Na początku roku posłanka – wraz ze Zbigniewem Wassermannem – po wykluczeniu z prac komisji występowała w roli świadka. Później, po powrocie do składu, medialnie przyćmiła pozostałych jej członków. Postać posłanki Kempy obecna była w 586 publikacjach medialnych. Jej sukces jest tym większy, że jeszcze na początku prac komisji zajmowała drugie miejsce, po Zbigniewie Wassermannie. Kempa miała swój udział w 25 proc. publikacji, natomiast jej partyjny kolega – w 31 proc. Teraz sytuacja wygląda następująco: Kempa prowadzi (27 proc.), a Wassermann depcze jej po piętach (25 proc.).
–
Posłanka Kempa, w porównaniu ze Zbigniewem wassermannem, jest stosunkowo świeża, mniej ograna – mówi portalowi tvp.info dr Olgierd Annusewicz z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. –
Dziennikarze wolą kogoś nowego – tłumacz Annusewicz.
Arłukowicz Superstar?
Zdaniem dr. Annusewicza, to właśnie Arłukowicz jest największym odkryciem komisji śledczej. „Afera hazardowa” pozwoliła mu na zabłyśnięcie na politycznym parkiecie. –
Wykorzystuje on najlepiej udział w pracach komisji. Różnica pomiędzy nim a posłami PiS jest prosta: Arłukowicz potrafi zachować pewien balans: nie ma oporów do krytyki PO, jednak potrafi być sympatyczny, żartobliwy. Jego komentarze nie są nacechowane negatywnym nastawieniem do przeciwników – mówi w rozmowie z tvp.info Annusewicz.
O Arłukowiczu pisano: „w ciągu kilku miesięcy wskoczył z sejmowego niebytu do politycznej drugiej ligi” (
POLSKA Dziennik Bałtycki, 02.01.2010). Dzięki „aferze hazardowej” stał się prawdziwą perełką mediów i najczęściej zapraszanym do telewizji politykiem Lewicy. Jego nazwisko pojawiało się w prasie 427 razy.
Na tle „wspaniałej trójki” słabo wypadają pozostali członkowie komisji śledczej. Zarówno Sławomir Neumann (PO), Jarosław Urbaniak (PO), jak i Franciszek Stefaniuk (PSL) nie przekroczyli progu 7 proc. Nieco lepiej wypada przewodniczący komisji Ireneusz Sekuła, ale i on – choć jest przewodniczącym komisji – nie trafił na medialne podium.
–
Sekuła zmarnował swoją szansę – ocenia Annusewicz. –
Miał on największy potencjał, mógł grać pierwszoplanową rolę. Jego aktywność ogranicza się jednak do administrowania pracami komisji, ogłaszania przerw i pouczania jej członków. – dodaje. Dr Annusewicz uważa, że to prawnicze wykształcenie Sekuły stoi za jego umiłowaniem porządku prawnego. –
Z wizerunkowo-marketingowego punktu widzenia nie wykorzystał swoich pięciu minut - mówi.
Komisja zapewnia rozgłos nie tylko śledczym, ale i przesłuchiwanym, choć nie zawsze jest to popularność taka, o jakiej marzyli. Spośród świadków, najczęściej pisano o Donaldzie Tusku, który wygrywa ranking z 1038 publikacjami na swoim koncie. Zaraz po nim uplasował się Mirosław Drzewiecki z 796 materiałami na swój temat, natomiast swoiste TOP3 zamyka Zbigniew Chlebowski, który po niefortunnej „spoconej” konferencji postanowił przygotować się nieco lepiej na komisyjne przesłuchania.
Ranking sporządzony został przez Newton Media i NewsPoint, ponadnarodowe firmy zajmujące się monitorowaniem mediów w okresie od początku listopada 2009 r. do dnia 12 lutego bieżącego roku.