Strona główna » Informacje » Polska
Memoriał na spotkanie ws katastrofy

Katastrofa przez Tuska?

Autor: gsad; Źródło: PAP
  • A
  • A
  • A
18:02
10.09.2010
Nie doszłoby do katastrofy smoleńskiej, gdyby nie polityka Donalda Tuska, polegająca na dyskredytowaniu Lecha Kaczyńskiego i oszczędzaniu na bezpieczeństwie najważniejszych osób w państwie - to główna konkluzja memoriału przygotowanego na piątkowe spotkanie ws. katastrofy z udziałem prezesa PiS.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński  przemawia podczas Zgromadzenia Obywatelskiego w sprawie katastrofy w Smoleńsku
Prezes PiS Jarosław Kaczyński przemawia podczas Zgromadzenia Obywatelskiego w sprawie katastrofy w Smoleńsku (fot. PAP/Paweł Kula)
Swoje wystąpienie w warszawskim klubie Palladium prezes PiS rozpoczął od słów o odpowiedzialności moralnej i politycznej. – Tej odpowiedzialności, która jest inna niż ta, o której mówimy, gdy zapoznajemy się z przepisami prawa karnego czy prawa cywilnego. W szczególności pojęcie winy, które też musi być tu postawione, bo odpowiedzialność to także wina, jest tu inne, szersze – powiedział Kaczyński.

Przekonywał, że w sprawie katastrofy smoleńskiej konieczne jest nie tylko wyjaśnienie jej bezpośrednich przyczyn, ale także ustalenie odpowiedzialności moralnej i politycznej.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński zarzucił też rządowi, że po 2007 roku prowadził działania zmierzające do obniżenia respektu wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Takie działania – jego zdaniem – „ośmielają do ataku” na głowę państwa.

Podkreślił, że Polsce „za wszystkie elementy techniczne związane z bezpieczeństwem prezydenta odpowiada rząd i jego obowiązkiem rządu jest też przestrzeganie konstytucji, przestrzeganie ustaw, przestrzeganie dobrych obyczajów. – I też jest to element budowy respektu (wobec prezydenta), więc także i budowy bezpieczeństwa – dodał.

Jak zaznaczył, atak ten był prowadzony ”najróżniejszymi metodami - od podważania konstytucyjnych uprawnień prezydenta, poprzez podważanie uprawnień ustawowych aż po różnego rodzaju objawy niezwykłej, daleko posuniętej arogancji”.

Kaczyński jest również zdania, że mieliśmy do czynienia także z wprowadzeniem do gry przeciwko prezydentowi RP obcego państwa, w tym wypadku Rosji. – Ta gra toczyła się przez miesiące i to była gra, w ramach której rząd – używając skądinąd tego właśnie nie uznającego respektu języka – prowadził różnego rodzaju działania przeciw własnemu prezydentowi; przeciwko temu, by prezydent uczestniczył w uroczystościach w 70. rocznicę ludobójstwa popełnionego na Polakach – mówił prezes PiS.

Katastrofa to gra polityczna

Swoje przekonania Kaczyński zawarł w dokumencie pt. „Polityczne tło katastrofy smoleńskiej” przygotowanym na piątkowe spotkanie - zgromadzenie obywatelskie w warszawskim klubie Palladium w 5 miesięcy od katastrofy. Dokument rozdano przed rozpoczęciem.

W memoriale oceniono, że premier Donald Tusk - zanim doszło do katastrofy - prowadził „wspólnie z czynnikami rosyjskimi” grę wykorzystującą narodową rocznicę „przeciwko głowie własnego państwa”.

Niemal 50-stronicowy dokument podzielono na 4 rozdziały: Walka z prezydentem Lechem Kaczyńskim; Lekceważenie bezpieczeństwa lotów najważniejszych osób w państwie; Przygotowania do obchodów 70. rocznicy zbrodni katyńskiej; Decyzje w sprawie badania okoliczności katastrofy i prowadzenia śledztwa.

„Nie doszłoby do tej tragedii, gdyby w 70. rocznicę zbrodni katyńskiej udała się na jej miejsce jedna polska delegacja z prezydentem RP na czele i z udziałem premiera polskiego rządu, gdyby ten ostatni nie prowadził przedtem wspólnie z czynnikami rosyjskimi gry wykorzystującej narodową rocznicę przeciwko głowie własnego państwa” - napisano w podsumowaniu, które kończy dokument. Jak zaznaczono, do katastrofy by nie doszło, „gdyby nie dwojaka polityka” prowadzona przez Donalda Tuska i jego środowisko: „systematyczne marginalizowanie oraz propagandowe dyskredytowanie i zniesławianie prezydenta RP L.Kaczyńskiego, a jednocześnie populistyczne oszczędzanie na bezpieczeństwie najważniejszych osób w państwie”.

zdj
Do katastrofy by nie doszło, „gdyby nie dwojaka polityka” prowadzona przez Donalda Tuska i jego środowisko - takie tezy zawarto w memoriale przed spotkaniem ws katastrofy (fot>PAP/J.Turczyk)
Lekceważono bezpieczeństwo

W memoriale oceniono, że prowadzona przez obóz Tuska walka z L.Kaczyńskim „obniżała jego bezpieczeństwo, ponieważ demobilizowała polskie instytucje odpowiedzialne za szeroko rozumianą ochronę głowy państwa, sprzyjała lekceważeniu standardów bezpieczeństwa przez instytucje innych państw, mogła skłaniać awanturnicze elementy w obcych służbach do skrajnych działań”.

Według dokumentu Donald Tusk i politycy z nim związani robili wszystko, by udaremnić wyjazd prezydenta do Katynia, a gdy się to nie udało - aby pomniejszyć jego znaczenie. Jak podkreślono, planowi temu przeciwstawiono spotkanie premierów Władimira Putina i Tuska.

„Przygotowaniom lotu polskiego premiera na to spotkanie nadano najwyższy priorytet, jednocześnie godząc się na traktowanie przez stronę rosyjską podróży Lecha Kaczyńskiego jako prywatnej, co niebezpiecznie obniżyło standard lotu prezydenta RP i osób towarzyszących” - stwierdzono w memoriale. W ocenie jego autorów, czołowi politycy PO, „z powodu skrajnej nieudolności lub wręcz złej woli, wydatnie przyczynili się do tego, że nikłe stały się szanse rzetelnego i wiarygodnego dla opinii publicznej ustalenia dokładnego przebiegu i bezpośredniej przyczyny katastrofy”.

„Ogromna moralna i polityczna odpowiedzialność Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego, Stefana Niesiołowskiego, Radosława Sikorskiego, Bogdana Klicha, Tomasza Arabskiego, Sławomira Nowaka i innych wymienionych tu polityków PO nie ulega żadnej wątpliwości” - podkreślono w memoriale. Jak oceniono, rola tych polityków w zdarzeniach poprzedzających katastrofę smoleńską oraz tych, które po niej nastąpiły, ”pozbawia ich moralnego prawa do czynnego udziału w polityce”.

W ocenie autorów memoriału, po katastrofie Tusk i inni ważni politycy PO „podjęli działania nastawione na odsunięcie od siebie politycznej odpowiedzialności za katastrofę, a w relacjach Polski z Federacją Rosyjską dopuścili się błędów i zaniechań, które drastycznie zmniejszyły szansę rzetelnego i pełnego ustalenia bezpośrednich przyczyn katastrofy”.

W memoriale stwierdzono, że obóz Tuska realizował strategię walki z prezydentem „za pomocą wszystkich dostępnych środków - od utrudniania prezydentowi sprawowania urzędu (....), poprzez nieprzestrzeganie protokolarnej rangi głowy państwa, aż po kampanię dyskredytowania i zniesławiania”. Wśród osób, które najmocniej atakowały prezydenta - obok Tuska - wymieniono m.in. Bronisława Komorowskiego, Stefana Niesiołowskiego, Radosława Sikorskiego. Za autora najbardziej wulgarnych ataków uznano Janusza Palikota, którego porównano do Jerzego Urbana, autora „kampanii pogardy i zniesławiania”.

 
 
 
...
 
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: