Strona główna » Informacje » Polska
Naleszkiewicz przed „hazardową”:

„Jednorękich bandytów” nie da się zlikwidować

Autor: msies, mad; Źródło: PAP
  • A
  • A
  • A
15:20
05.03.2010
– Wszystkie dotychczasowe projekty ustaw regulujących rynek hazardu napisali urzędnicy, którzy nie mają pojęcia o praniu brudnych pieniędzy – powiedział Ryszard Naleszkiewicz, były prezes Polskiego Monopolu Loteryjnego. Zwrócił też uwagę na to, że ustawy miały zawsze kształt zgodny z oczekiwaniami branży hazardowej.
Były prezes Polskiego Monopolu Loteryjnego Ryszard Naleszkiewicz
Były prezes Polskiego Monopolu Loteryjnego Ryszard Naleszkiewicz przekonywał członków komisji, że jedynym sposobem na zlikwidowanie „jednorękich bandytów” są wideoloterie (fot. arch.)
Naleszkiewicz ocenił przed hazardową komisją śledczą, że nie jest możliwa likwidacja prawna tzw. jednorękich bandytów; możliwe byłoby natomiast „wypchnięcie ich” przez konkurencyjne wideoloterie. Według niego, wszędzie tam, gdzie się one pojawiły biznes jednorękich bandytów stawał się nieopłacalny.

Niestety, choć weszły w życie aż trzy ustawy hazardowe (autorstwa SLD, PiS, a teraz Platformy), nigdy nie pozwolono uruchomić firmom państwowym wideoloterii. – Jedyny projekt, który zlikwidowałby jednorękich bandytów, nie wiadomo dlaczego zniknął – mówi Naleszkiewicz.

A szkoda, bo jak mówił były szef Polskiego Monopolu Loteryjnego możliwości kontroli wideoloterii są nieporównywalnie większe niż gier na automatach o niskich wygranych. Jego zdaniem „wideoloteriom w Polsce ktoś przyprawia gębę”. – Ten proces trwa od chwili, gdy w 2001 r. w pierwszym praprojekcie zmiany ustawy o grach losowych pojawiła się nazwa wideoloteria. Doskonale wiedzą niektórzy co powoduje pojawienie się państwowych wideoloterii w stosunku do prywatnych jednorękich bandytów: one znikają, także z legalnych kasyn, są nieatrakcyjne – przekonywał. Przyznał, że dlatego właśnie był za obniżeniem podatku od wideoloterii.

Naleszkiewicz podkreślił, na tzw. jednorękich bandytach można oszukiwać nawet obecnie. – Oszukiwać nie wolno tylko wtedy, jeżeli jest kontrola nastawiona na zwalczanie oszustwa; kontrolujący wie czego szukać – zaznaczył. Ocenił przy tym, że nie da się zakazać gier na automatach o niskich wygranych, bo nawet jeśli – tak jak stało się to obecnie – wprowadzi się odpowiednie przepisy prawne zakazujące gry na tzw. jednorękich bandytach, automaty znajdą się w szarej strefie.

Zdaniem byłego szefa, uchwalona ostatnio ustawa Platformy likwiduje nie tylko wideoloterie, ale też automaty, a to oznacza powstanie nie tyle szarej, co czarnej strefy, czyli nielegalnych domowych salonów gry, gdzie automaty zastąpią komputery. – Goście przychodzą do właściciela mieszkania i mówią: „daj nam możliwie pograć". Właściciel sprzedaje karty z paskiem magnetycznym i wyskakuje, że to jest 50 stawek po 2 złote. Płyta się zaczyna kręcić i se gramy – opisywał Naleszkiewicz.

Jak stwierdził, takie płyty z wersją jednorękich bandytów można już kupić na polskich bazarach. Rozwinie się też hazard w internecie, bo premier uległ ostatnio internautom.
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: