Po wyjściu z siedziby Prawa i Sprawiedliwości Elżbieta Jakubiak mówiła, że spotkała się z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Jak przyznała, nie rozmawiali o szczegółach i przyczynach jej zawieszenia. Tłumaczyła, że „dla dobra partii i Polski” ważne jest, by PiS jednoczyło się i nie kłóciło.
Rozmowa dotyczyła ogólnie problemów partii. Posłanka nie chciała ujawnić, za co została ukarana, bo są to, jej zdaniem, sprawy wewnętrzne ugrupowania.
Członkowie PiS będą teraz rozmawiać o problemach partii wewnątrz partii i raczej będą unikać kamer i mikrofonów – powiedziała Jakubiak. Chodzi o to, by nie pojawiały się publiczne komentarze na temat kierunku, jaki obrała partia.
Jakubiak relacjonowała, że Kaczyński mówił m.in, iż jego marzeniem jest, by poziom wewnętrznej dyscypliny w PiS był zbliżony do tego, jaki jest w PO.
Jakubiak przyznała, że jest nadal posłem zawieszonym, ale nie ujawniła powodów swojego zawieszenia. Powiedziała natomiast, że teraz będzie się kontaktować z kolegami partyjnymi zajmującymi się sprawami dyscyplinarnymi. Będzie się dowiadywać, co dalej należy zrobić w tej sprawie, czy może się odwoływać, jeśli tak, to w jakim trybie.
Wcześniej Jakubiak poinformowała, że pismo w sprawie jej odwołania zawiera jedynie jedno zdanie: „Na podstawie artykułu 7 statutu Prawa i Sprawiedliwości zawieszam Panią w prawach członka Prawa i Sprawiedliwości", podpisane przez Jarosława Kaczyńskiego.
Kontrowersyjna decyzja prezesa PiS znalazła się wśród tematów spotkania Komitetu Wykonawczego Prawa i Sprawiedliwości które odbyło się w Warszawie w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej.
Politycy PiS, którzy przyjechali na to spotkanie, o całej sprawie mówić nie chcieli. Również przybyły około godz. 11 do siedziby partii Jarosław Kaczyński, nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Dopiero po spotkaniu Komitetu Wykonawczego głos zabrał rzecznik klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak.
Błaszczak powiedział na konferencji prasowej, że powodem zawieszenia posłanki Elżbiety Jakubiak jest jej postawa po zakończeniu kampanii wyborczej. Dopytywany wyjaśnił, że chodzi o różne „gry” o to, „co można było zobaczyć w mediach”. Poseł dodał, że każdy może wypowiadać swoje sądy, ale nie może być tak, że tematem debaty publicznej „są frustracje różnych polityków”.