–Pan Kaczyński od dłuższego czasu zamula polską politykę absurdalnymi
wypowiedziami – powiedział rzecznik klubu parlamentarnego PO Andrzej Halicki. Tezy zawarte w memoriale rozdanym w czasie spotkania ws. katastrofy smoleńskiej nazwał natomiast stekiem bzdur i insynuacji.
– To nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, z faktami i nie zasługuje na najmniejszą uwagę czy analizę kogokolwiek – skomentował Halicki stwierdzenia zawarte w memoriale.
– Autor tego dokumentu jest osobą, która na pewno rzeczywistości nie analizuje, tylko wypisuje stek insynuacji i pomówień – dodał stwierdzając, że należy się spokojnie zastanowić nad przyczynami katastrofy, analizując głównie warunki atmosferyczne w czasie lotu, naciski na pilotów oraz kompletowaniem delegacji.
Odnosząc się do stwierdzenia zawartego w dokumencie, że nie doszłoby katastrofy, gdyby do Katynia udała się jedna polska delegacja z prezydentem na czele i z udziałem premiera, zaznaczył, że delegacja na czele z premierem Donaldem Tuskiem, która była 7 kwietnia w Katyniu, „mogła być wspólną polską reprezentacją”.
– Gdyby Lech Kaczyński zachowywał się inaczej, miałby i reputację, i autorytet, i pożądaną akceptację ze strony społeczeństwa. Tymczasem autorytet prezydenta, mówiąc delikatnie, nie był najwyższy – powiedział Halicki.
Jak podkreślił, w czasie posiedzenia „wszystkie informacje jasno wskazywały, że zabezpieczenie obu wizyt – premiera i prezydenta – było identyczne, podobnie identyczne były procedury”.
Jarosław Kaczyński podczas Zgromadzenia Obywatelskiego ws. katastrofy w Smoleńsku przekonywał, że Donald Tusk, Bronisław Komorowski, Radosław Sikorski, Bogdan Klich i Tomasz Arabski muszą zejść ze sceny politycznej raz na zawsze. Jak mówił, chodzi o odpowiedzialność za największą tragedię po 1945 roku.
Z takim twierdzeniem absolutnie nie zgadza się Stefan Niesiołowski (PO).
– Nie ma najmniejszych powodów, żeby ci ludzie odchodzili z polityki – podkreślił wicemarszałek Sejmu dodając, że Kaczyński, formułując takie oczekiwanie, „przekroczył granice rozsądku i rozumu; jest poza tą granicą”.
W ocenie Niesiołowskiego słowa prezesa PiS świadczą o jego stanie psychicznym, który jest stanem człowieka, który nie kontroluje swoich wypowiedzi.
– Kaczyńskim jest przypadkiem absolutnie nadającym się do psychoanalityka – podsumował wicemarszałek Sejmu.