Strona główna » Informacje » Polska
Policja kupiła od niego amfetaminę

Groźny gangster mało nie wpadł 6 lat temu

Autor: Rafał Pasztelański
  • A
  • A
  • A
14:04
05.09.2010
O włos od schwytania najgroźniejszego polskiego gangstera Andrzeja T. ps. Tyburek, była w 2003 r. policja. Poszukiwany za kilka zabójstw, w tym policjanta, uczestniczył w spotkaniu z funkcjonariuszami udających handlarzy narkotyków. Jednak nie pojawił się na żadnym innym spotkaniu i został zatrzymany dopiero sześć lat później.
fot
Andrzej T. ps. Tyburek przez lata zajmował pierwsze miejsce na liście najbardziej poszukiwanych polskich przestępców (fot.policja)

Do tych sensacyjnych ustaleń doszli warszawscy śledczy, którzy w poniedziałek skierują do sądu akt oskarżenia przeciwko Andrzejowi T. W czasie śledztwa okazało się, że policja mogła go szukać nie 10 lat ale zakończyć jego przestępczą działalność po „zaledwie” czterech latach ucieczki. Mało tego, policjanci prowadzący tajną misję pod przykryciem spotkali się z uciekinierem tyle tylko, że prawdopodobnie go nie rozpoznali.

Jak ustalił serwis tvp.info sprawa wiąże się z tajną operacją rzeszowskich funkcjonariuszy, którzy rozpracowywali gang handlarzy narkotykami. Wiadomo, że co najmniej jeden z funkcjonariuszy udając członka gangu z południowej Polski umówił się z handlarzami w stolicy.

W czasie spotkania, do jakiego doszło na początku grudnia 2003 r. jeden z narkobiznesmenów zaproponował dostarczenie narkotyku bardzo dobrej jakości. Policyjny „przykrywkowiec” zgodził się a wtedy jego rozmówca zadzwonił do któregoś ze wspólników. Na miejsce przyjechał młody mężczyzna, który przywiózł pakunek z kilogramem amfetaminy. Przekazał narkotyk tajniakowi i odjechał, gdy policjant zapłacił organizatorowi spotkania. – Policjanci pilotujący tę operację nie wiedzieli, że owym kurierem był Andrzej T. ps. Tyburek, wówczas już poszukiwany za zabójstwo policjanta w Mikołajkach. Nie wiadomo czy gdyby dowiedzieli się kim jest, to wtedy nie zmieniliby celu operacji – mówi jeden ze śledczych.

Zresztą, jak tłumaczy jeden z policyjnych przykrywkowców, gdyby nawet w czasie transakcji tajniak zorientowałby się z kim ma do czynienia, nie mógłby nic zrobić. – To byłoby zbyt duże zagrożenie dla jego życia. W czasie tajnych operacji najważniejsze jest aby przykrywkowcowi nic się nie stało – twierdzi oficer policji. Dopiero po akcji oraz zatrzymaniu gangu handlarzy, policjanci odkryli tożsamość tajemniczego kuriera. Jakdo tego doszło, tego na razie śledczy nie ujawniają.

Wiadomo natomiast, że przed kilkunastoma dniami „przykrywkowiec”, który otrzymał narkotyk od „Tyburka” rozpoznał go podczas specjalnego okazania w wydziale ds przestępczości zorganizowanej stołecznej prokuratury apelacyjnej. Nie wiadomo jaką dokładnie rolę pełnił „Tyburek” w gangu handlarzy narkotykami. Możliwe, że jego zadaniem była ochrona towaru. Ponoć w 2003 r. bardzo rzadko rozstawał się z bronią. Ścigała go policja i polowali na niego gangsterzy z Wołomina. Ci ostatni obiecywali nawet nagrody ludziom z półświatka, którzy wskażą, gdzie „Tyburek” może się ukrywać. Gangster wpadł dopiero pod koniec ub. r , w okolicach Poznania.

Andrzej T. ps. Tyburek przez lata zajmował pierwsze miejsce na liście najbardziej poszukiwanych polskich przestępców. Gangster był cynglem Karola S. ps. Karol, szefa groźnej bandy, która w latach 1998-99 toczyła krwawą wojnę o prymat w gangu wołomińskim. Z informacji operacyjnych wynikało, że był jednym ze strzelców w czasie masakry w restauracji Gama w 1999, gdzie zginęło pięciu mafiosów z Wołomina w tym Marian Klepacki ps. Maniek oraz Ludwik Adamski ps. Lutek. Przy zwłokach „Mańka” znaleziono zdjęcia kilku osób przeznaczonych do likwidacji w tym m.in. „Tyburka”. Zdaniem policji Klepacki wiedział, że „Tyburek” na niego poluje i w Gamie zlecał mokotowskim gangsterom zlikwidowanie zagrożenia.

W trzy lata później, T. brał, zdaniem prokuratury, udział w zamordowaniu syna „Mańka” – Jacka, który objął przywództwo w „Wołominie”. Uciekający egzekutorzy z zimna krwią zastrzelili policjanta Marka Cekałę, który ruszył w pogoń za uciekającymi bandziorami. W czasie przesłuchań „Tyburek” milczał. Na razie odpowie za jedno zabójstwo i dwa usiłowania, za co grozi mu dożywotnia odsiadka. Nie znaleziono dowodów na to by strzelał w Gamie ani podczas kilku innych mafijnych egzekucji.

Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: