Konsternację, a potem spontaniczne reakcje sali w Gdyni wywołało wystąpienie Henryki Krzywonos, która niespodziewanie weszła na mównicę tuż po Jarosławie Kaczyńskim. – Co sobie wywalczyliśmy? – zapytała uczestników i gości uroczystego zjazdu „Solidarności”. – Gwizdy, brak szacunku dla innych – odpowiedziała, odnosząc się do gwizdów, którymi część związkowców reagowała na wystąpienie premiera Donalda Tuska.
–
To ja zatrzymałam komunikację w Gdańsku – przedstawiła się sygnatariuszka Porozumień Sierpniowych. I w emocjonalnym wystąpieniu zaapelowała o szacunek dla wszystkich, którzy wspólnie walczyli o wolność. Henryka Krzywonos-Strycharska kilkakrotnie podkreśliła, że wszyscy – zarówno z Prawa i Sprawiedliwości, jak i Platformy Obywatelskiej – razem walczyli z komunizmem i powinni się nawzajem szanować.
Słowo "solidarność" zobowiązuje – kontynuowała. –
Tu jest telewizja. I nasze dzieci oglądają to wszystko. Co my wywalczyliśmy? – pytała.
Dodała, że część działaczy zapomina o tym, że wraz z „Solidarnością” działali nie tylko bracia Kaczyńscy, ale też premier Tusk oraz pierwszy niekomunistyczny premier Tadeusz Mazowiecki.
Zasugerowała, że prezes PiS Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu obraził wszystkich uczestników zjazdu. –
Proszę pana, żeby pan nie buntował ludzi przeciwko sobie – powiedziała, zwracając się do prezesa PiS.
Kaczyński, który wszedł na krótko na mównicę po Krzywonos, skomentował jej wystąpienie, mówiąc, że nie został zrozumiany.
Henryka Krzywonos w „Minęła dwudziesta”
–
Wtedy pokonaliśmy strach, bo byliśmy razem. Jeden za drugiego by w ogień skoczył – mówiła Henryka Krzywonos w poniedziałek wieczorem w programie „Minęła dwudziesta” w TVP Info. Nawiązując do historii związku działaczka zaznaczyła, że to jest fragment jej życia. Ale – jak podkreśliła – solidarność wciąż jest obecna na co dzień w jej życiu – w domu i na ulicy.
–
Dlatego dzisiaj się zbuntowałam i chciałam powiedzieć, że kiedyś mieliśmy wspólnego wroga, ale teraz nie mamy. Szanujmy się, bo my dostaliśmy słowo „solidarność”, wtedy bardzo mało używane. Róbmy to, co ono oznacza – apelowała. Dzisiejszemu związkowi Krzywnos zarzuciła, że wchodzi do polityki. Powiedziała, że nie o taką „Solidarność” walczyła. –
Związek ma bronić pracownika i jego spraw – zaznaczyła. –
A tak się nie dzieje – podsumowała.