Premier Donald Tusk wziął udział w debacie z internautami, blogerami i przedstawicielami organizacji pozarządowych na temat projektu ustawy, która wprowadza rejestr stron niedozwolonych. Rząd zobowiązał się do wstrzymania prac nad projektem, w celu dalszych konsultacji z internautami.
Debata odbywała się jednocześnie w formie tradycyjnej - z udziałem grupy internautów w Kancelarii Premiera - oraz wirtualnej, z wykorzystaniem dostępnych serwisów społecznościowych: Facebook, BLIP, Twitter, Flaker oraz GoldenLine. Formuła dyskusji została wypracowywana wspólnie z internautami. Debata trwała nieco ponad trzy godziny.
„Celem debaty jest przekonanie internautów i blogerów, że żadne z działań podejmowanych przez rząd nie godzi w wolność internetu i nie zagraża internautom” – mówił rzecznik rządu Paweł Graś.
„Każda ustawa ingeruje w życie obywatela. To nie jest ustawa o internecie – jest ona konsekwencją likwidacji hazardu w realu” - przekonywał o braku intencji kontroli wszystkich stron internetowych Donald Tusk.
Projekt nowelizacji ustawy o grach hazardowych ma m.in. wprowadzić zakaz
urządzania gier hazardowych w internecie. Internetowe strony hazardowe, które będą łamały ten zakaz, zostaną - jeżeli nowelizacja wejdzie w życie -
umieszczane w tzw. rejestrze usług i stron niedozwolonych. Internauci zebrali 77 tys. podpisów pod listem do prezydenta z apelem o zawetowanie nowelizacji. Ich zdaniem, to „bardzo niebezpieczny i sprzeczny z interesem obywateli” pomysł.
–
Mogę się zobowiązać, że wstrzymamy prace nad projektami, które prowadzimy, żeby wysłuchać państwa opinii. Co nie znaczy jednak, że ze wszystkimi będziemy się zgadzać - zapewniał Michał Boni podczas spotkania szefa rządu z internautami. Dodał również, że rozwiązaniem sporu ws. ustawy mogłoby być stworzenie listy problemów, które budzą niepokój internautów i wspólna praca nad nimi.
–
Ustawa powinna możliwie szybko przejść procedurę legislacyjną. To spotkanie nie wszystko mi wyjaśniło, nie każdy argument jest dla mnie przekonujący. Debata musi być dłuższa. Następne spotkanie będzie to kwestia raczej dni, niż tygodni. Do agendy następnej debaty należy dopisać zjawiska ingerujące w wolność osobistą obywateli takie jak zachowania agresywne, komercyjne czy spam w internecie. przekonywał o konieczności dalszych konsultacji ws. ustawy premier.
Co piąty Polak boi się cenzury internetu
Aż 37 proc. respondentów uważa rządowe założenia za dobry pomysł – wynika z sondażu Homo Homini dla „Dziennika Gazety Prawnej”. Ich zdaniem bowiem, niektóre strony powinny być odgórnie blokowane.
Jak podaje dziennik, kolejne 40 proc. badanych jest wobec tych planów
obojętna. Natomiast tylko 20 proc. uważa, że zapisy ustawy antyhazardowej stanowią poważne zagrożenie dla wolności.