Wiadomość została wysłana.
Komisję powołano pod koniec kwietnia. Ma za zadanie wyjaśnić przyczyny katastrofy pod Smoleńskiem i opracować działania zapobiegające podobnym tragediom. W tym celu Jerzy Miller współpracuje ze stroną rosyjską. To on przywiózł z Moskwy kopie zawartości tzw. czarnych skrzynek i stenogramy rozmów w kokpicie.
Tuż przed powołaniem komisji minister obrony znowelizował rozporządzenie dotyczące badania wypadków lotniczych. Dopisał do niego, że w przypadku katastrofy samolotu z przedstawicielami najwyższych władz państwowych, komisję powołuje szef MON w porozumieniu z premierem. Tymczasem w ustawie Prawo lotnicze napisano, że komisji nie powołuje się w porozumieniu z premierem, ale z szefem MSWiA. W rozporządzeniu, pomimo braku odpowiednich przepisów w ustawie, zapisano też, że komisja podlega premierowi.
Zdaniem Jerzego Polaczka, posła Polski Plus i byłego ministra tsranportu, ta niekonsekwencja powoduje, że komisja została powołana nielegalnie. – Rozporządzenie jako akt niższej rangi nie może wychodzić poza zakres ustawy. Wydając rozporządzenie, rządząca partia powinna zmienić prawo lotnicze – uważa.
Poseł wysłał w tej sprawie interpelację do premiera. Zamówił też analizę prawną w Biurze Analiz Sejmowych. – Badanie wypadku pod Smoleńskiem przypomina w sensie prawnym osuwisko. Pojawia się fundamentalne pytanie, czy z ustaleń komisji będzie mógł korzystać polski prokurator w ewentualnym śledztwie dotyczącym katastrofy – dodaje.
Podobnego zdania jest poseł PiS Jarosław Zieliński. - Rozporządzenie ministra obrony narodowej z 27 kwietnia, które zmieniło rozporządzenie poprzednio obowiązujące wykroczyło poza dyspozycje artykułu 140 prawa lotniczego. Tryb powoływania komisji wykracza poza ten artykuł - mówił w TVP Info Jarosław Zieliński. Jego zdaniem wypadki, jak ten tragiczny w Smoleńsku muszą być badane z najwyższą starannością, udziałem i nadzorem najwyższych organów państwa.- Może intencja jest dobra, ale mogą powstawać wątpliwości dotyczące trybu powołania komisji ponieważ rozporządzenie wykroczyło poza delegację ustawową -przekonywał Jarosław Zieliński z PiS.
Wątpliwości Jerzego Polaczka podziela konstytucjonalista dr Ryszard Piotrowski. – Skoro w ustawie nie ma upoważnienia do określenia podległości komisji, rozporządzenie nie powinno stwierdzać, że podlega ona premierowi. Rozporządzenie wykracza poza delegację ustawową. To budzi wątpliwości – ocenia. – Teoretycznie mogłoby zostać zakwestionowane w Trybunale Konstytucyjnym. Podejmując decyzje, Trybunał zawsze bierze jednak pod uwagę skutki wyroków – uspokaja konstytucjonalista.
Co o sprawie sądzi minister obrony narodowej, który znowelizował rozporządzenie? Rzecznik ministra Janusz Sejmej uważa, że zarzuty posła Polaczka są bezzasadne. – Aspekty prawne związane z powołaniem komisji dogłębnie przeanalizowano przy tworzeniu rozporządzeń. Nie może być mowy o tym, że w jakikolwiek sposób naruszono ustawę – uważa. – Wątpliwości nie może budzić też decyzja dotycząca podległości przewodniczącego komisji premierowi. Poprawność takiego rozwiązania potwierdza Konstytucja, zgodnie z którą premier kieruje pracami Rady Ministrów, koordynuje i kontroluje prace jej członków – zaznacza.
Podobne argumenty wysuwał na antenie TVP Info poseł PO Robert Węgrzyn. - Odpowiedzmy sobie na fundamentalne pytanie, czy chcemy tę sprawę wyjaśnić czy czepiamy się przecinków. Nadrzędnym celem jest wyjaśnienie sprawy. Nie sadzę aby to rozporządzenie nie było konsultowane z prawnikami - mówił poseł platformy.