Z bezpłatnych badań mammograficznych w Polsce mogą skorzystać kobiety między 50. a 70. rokiem życia. Młodsze muszą czekać w kolejkach albo słono zapłacić za badanie. Amerykańscy eksperci dowodzą, że zupełnie niepotrzebnie, gdyż w wypadku kobiet w wieku od 40 do 50 lat, skutki uboczne cyklicznego poddawania się zabiegowi przewyższają korzyści. Nowe
rekomendacje nie dotyczą jedynie osób z grupy podwyższonego
ryzyka i obciążonych genetycznie.
O mammografii słyszymy w radiu, czytamy w gazecie, oglądamy programy w TV. W naszych miastach i miasteczkach coraz częściej zatrzymują się mammobusy, gdzie, po uprzedniej rejestracji, można bezpłatnie wykonać badanie.
Polscy lekarze zalecają by pierwsze badanie wykonać w wieku 35 lat. Przebadać powinny się zwłaszcza panie, w których rodzinie zdarzały się przypadki zachorowań na raka piersi. Kobiety między 40 a 50 rokiem życia powinny wykonywać prześwietlenie przynajmniej raz na dwa lata. Nawet jeżeli nie odczuwają żadnych dolegliwości. Po pięćdziesiątce mammografię wykonuje się co roku.
Tymczasem zespół ekspertów, powołany przez resort zdrowia
Stanów Zjednoczonych ostrzega: skutki uboczne mammografii w wypadku kobiet w wieku od 40 do 50 lat przewyższają jej korzyści. Nowe rekomendacje nie dotyczą jedynie osób z grupy podwyższonego ryzyka i obciążonych genetycznie.
Eksperci nie kwestionują oczywiście faktu, że mammografia jest skutecznym narzędziem w wykrywaniu raka piersi. Samo badanie pozwala bowiem wykryć wszelkie zmiany nowotworowe i patologiczne, które powstają w piersiach. Wiele stowarzyszeń i organizacji pozarządowych namawia jednak kobiety do regularnej mammografii od 40 roku życia, twierdząc, że badania te są zupełnie niegroźne. Rzeczywistość jest jednak inna.
Są niepokojące sygnały, że diagnostyka i przedwczesne leczenie mogą pobudzić nowotwór, który pozostawałby uśpiony przez wiele lat. W początkowej, przedinwazyjnej fazie nowotwór jest nieszkodliwy i bardzo długo potrafi pozostać niemal niezmieniony. Wcześniejsze leczenie niepotrzebnie naraża wiec pacjentkę na inwazyjną, wyniszczającą zdrowie terapię, okaleczenie i długi powrót do sprawności.
Ponadto lekarze wykryli, że kobiety poddające się mammografii częściej zapadają na raka. Analizy prof. Michaela Retskiego z Harvard Medical School wykazują, że pacjentki umierają zwykle 3 albo 9 lat po diagnozie bez względu na zaawansowanie wykrytego nowotworu. Prawdopodobnie biopsja lub chirurgia uruchamiają w organizmie jakieś procesy, które stymulują rozrost tkanek.
Amerykańscy specjaliści zalecają więc wykonywanie mammografii kobietom młodszym niż pięćdziesięcioletnie jak najrzadziej, zaś tym po pięćdziesiątce co
dwa lata, a nie co rok, jak namawiano wcześniej. Nowe
rekomendacje nie dotyczą osób z grupy podwyższonego
ryzyka, czyli kobiet z mutacją genów zwiększających
prawdopodobieństwo raka oraz tych, w których rodzinach
były przypadki raka piersi.
Lekarze sceptycznie odnieśli się także do uczenia kobiet badania własnych
piersi, bowiem do tej pory nie udało się potwierdzić skuteczności tej metody.
Profilaktyka najważniejsza
Nie popadajmy jednak w przesadę. Onkofobia jest równie niebezpieczna.
– Ludzie wychodzą z założenia, że bezpieczniej nie dotykać tematu i żyć w nieświadomości. Mimo iż równocześnie wszyscy wiedzą, że łatwiej leczyć wczesny nowotwór niż ten w ostatnim stadium – mówi Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia, a dziś szef sejmowej komisji zdrowia, która poświęciła ostatnie posiedzenie profilaktycznym programom zdrowotnym.
– Najważniejsze to zmusić chorego, by zaczął myśleć o swoim zdrowiu. Jeśli będzie chciał tego pilnować, z pewnością trafi do właściwego lekarza i zostanie zbadany. Zmiana mentalności pacjentów potrwa jeszcze wiele lat – argumentuje poseł, który z zawodu jest ginekologiem.
Ważne jest, aby z przesłaniem dotrzeć do jak największej liczby Polaków i poinformować ich o konieczności prowadzania regularnych badań profilaktycznych, także u dzieci. Równie doniosłe znaczenie ma uświadomienie społeczeństwu, że profilaktyka to także „zdrowy tryb życia”, gdyż na rozwój chorób nowotworowych duży wpływ mają i niewłaściwa dieta, i używki (papierosy, alkohol), i przewlekłe choroby i stres.