Częste spożywanie dziczyzny, zwłaszcza ptactwa, może być szkodliwe dla zdrowia ze względu na obecność w mięsie pochodzącego ze śrutu ołowiu, który powoduje ciężkie zatrucia. Jak się okazuje, wystarczy zjeść trzy porcje dzikiego ptactwa w tygodniu, by licząca 70 kilogramów osoba znacznie przekroczyła poziom ołowiu uważany za bezpieczny.
Wiatrówki są w wielu krajach bardzo popularną bronią używaną do polowań. Stosowane w nich ołowiane naboje ze śrutu, są często źródłem poważnych zatruć organizmu.
Do takich wniosków doszedł zespół Debbie Pain z Wildfowl and Wetlands Trust w Slimbridge po przebadaniu kilkudziesięciu kilogramów dziczyzny powszechnie dostępnej w supermarketach, czy kupowanej od myśliwych i rzeźników z całej Wielkiej Brytanii.
Po wykonaniu zdjęć rentgenowskich (widać na nich wyraźnie nawet bardzo małe kawałki ołowiu) ptaki gotowano w winie, cydrze lub płynie o neutralnym pH. Dopiero po ugotowaniu usuwano te ziarnka śrutu, które dawały się znaleźć „na oko".
Następnie oddzielone od kości mięso było mielone i analizowane. Okazało się, że trzy porcje dzikiego ptactwa – na przykład słonki – w tygodniu wystarczą, by licząca 70 kilogramów osoba przekroczyła poziom ołowiu uważany za bezpieczny. W przypadku bażanta lub kuropatwy szkodliwe może być 10 porcji, natomiast kaczkę krzyżówkę można zajadać nawet 24 do 30 razy w tygodniu. W następstwie dostania się śrutu ołowianego do ciała, dochodzi do powolnego zatrucia ołowiem, który odkłada się w organach wewnętrznych człowieka: wątrobie, nerkach, kościach, mięśniach i tkance nerwowej.
Ołów jest zresztą szkodliwy także dla samych ptaków, u których powoduje ciężkie deformacje, a także innych drapieżników i padlinożerców, które spożywają zatrute ptaki lub ich jaja.
Kilka lat temu cały świat obiegła wiadomość o zagadkowej śmierci kilku dzikich gęsi, które od czasu do czasu „dożywiały” się porzuconym śrutem z nabojów myśliwskich. Doszło u nich do ciężkiego zatrucia organizmu i w konsekwencji śmierci. Sekcja potwierdziła zatrucie związkami ołowiu.