Strona główna » Informacje » Ludzie
Andrzej Tadeusz Kijowski

Suwalska Cytadela

  • A
  • A
  • A
20:50
24.01.2010
W sześć lat po tym, jak w 2004 roku wyasygnowano wreszcie z budżetu miasta Suwałki niemałe środki na odnowę Pomnika na Górze Szubienicznej – politycy lokalni już o mniej okrągłej rocznicy powstania styczniowego z kretesem zapomnieli.
Tablica
Tablica pamiątkowa
Na odtworzenie Pomnika na Górze Szubienicznej upamiętniającego kaźń ziemian Guberni Augustowskiej Suwałki czekały 60 lat. Od wojny. Pomnik stoi. Lecz w tym roku żaden poseł ani radny nie pochylił przed nim głowy. Żaden nauczyciel nie przyprowadził też szkolnej dziatwy zajętej obchodami Dnia Dziadka pod dyktat… supermarketu.

W 146. rocznicę wybuchu powstania styczniowego w Suwałkach jedynie w Salonie „Lazaretto na Szpitalnej” – prowadzonym społecznie przez dr Justynę Matulewicz-Gilewicz odbyło się spotkanie upamiętniające ten dzień.

Wieczornica 22 stycznia 2009 miała charakter prywatny, lecz wymiar publiczny

Wśród zaproszonych gości pojawiło się wielu działaczy podlaskiej solidarnościowej opozycji. Do licznie zgromadzonych zwracał się wicemarszałek Sejmiku Podlaskiego Bogusław Dębski (internowany w stanie wojennym działacz „Solidarności” Białostockiego Biazetu), Leszek Lewoc – senator II kadencji. Także Mirosław Basiewicz – działacz milicyjnej „Solidarności” i członek Obywatelskiego Komitetu Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w lipcu 1945 roku. Samorządowcy z okolicznych gmin z byłym posłem Józefem Laskowskim, wójtem gminy Wiżajny. No i przede wszystkim pani Anna Góral, która wraz z mężem wyasygnowała własne pieniądze na rewaloryzację pomników walk powstańczych rozrzuconych po suwalskich i augustowskich lasach.

Przypomniano dziadów dzieje

Pomnik
Pomnik na Górze Szubienicznej
Opierając się głównie na opracowaniu Macieja Ambrosiewicza dr Matulewicz-Gilewicz omówiła historię przodków, którzy gotowali to powstanie. Ziemian, co za niepodległość ojczyzny płacili cenę najwyższą. Nie tylko śmierci – także konfiskaty ojcowizny czyli mienia. Likwidacji folwarków, które po zniknięciu dworu podupadały rozgrabiane przez sąsiednie sołectwa. Romantyszki, Rutkiszki, Kotowszczyzna, Raczkowszczyzna, Mankuny – tych nazw nie znajdzie się już dziś na mapie. Niewielu chce o tym pamiętać.

Dzień 22 stycznia został zaanektowany przez Dzień Dziadka i międzynarodową komercję. Organizatorce spotkania ten dzień też się z dziadkiem kojarzy. Józef Matulewicz urodził się 22 stycznia roku 1863. W tym dniu, gdy w Warszawie Komitet Centralny Narodowy ogłosił Manifest proklamujący wybuch powstania styczniowego. W Graużach zawsze o tym pamiętano. W dniu urodzin dziadka – choć już dawno nie żył – śpiewano „Za Niemen hen precz” i inne powstańcze piosenki.

A przecież właśnie na kresach walka o polskość była i kto wie, czy wkrótce znów nie może się okazać sprawą istotnie gardłową. Coraz mniej mówi się o tym w szkołach. Rocznice patriotyczne to też rodzinna sprawa. Nosi się je w sercu. Pieśnią wyraża. Gdyby mój ojciec (Andrzej Kijowski) nie urodził się akurat 29 listopada – nie fascynowałaby go tak ta data i nie powstałby może „Listopadowy wieczór” – opowieść o młodzieńcach co zbawiali Europę.

Pewnie, gdyby pamięć Józefa Matulewicza nie trwała w graużańskiej rodzinie, nikt by przedwczoraj nie zapalił zniczy przy pomniku powstańców poległych przed 146 laty na Suwalszczyźnie. Mamy w sobie tyle ojczyzny, ile ojcowie nam dali. Historia i miejsca, czasem nawet dzień urodzenia, determinują przypadki naszej identyfikacji ze wspólnotą.

Wieść o styczniowym powstaniu zadekretowanym w Warszawie nie szybko dotarła na kresy. Lecz, gdy już oczekująca na znak szlachta dostała rozkazy – w Guberni Augustowskiej ruszono do boju, powołano żandarmerię, walczono do ostatniej kropli krwi. Poległo ludzi wielu. Mnóstwo zamordowano. Tysiące wywieziono na Sybir. Powstanie styczniowe stało się też zarzewiem licznych antagonizmów społecznych i narodowych.

Zgromadzeni z Salonu „Lazaretto” udali się zatem w stronę Bakałarzewa na Górę Szubieniczną, by uczcić pamięć poległych: okrutnie, haniebną śmiercią przez powieszenie publicznie zamordowanych 19 suwalskich ziemian. Nikt więcej nie pamiętał . Jednak hymn narodowy odśpiewano. Poległych na apel – przywołano. Zapalono świecie. Złożono kwiaty. Przez pamięć rodzoną, rodzinną, rodaczą – dziadka pani Justyny.

Na forum

Jaki jest sens robienia tych manifestów i strajków pod krzyżem??...
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: