Strona główna » Informacje » Ludzie
Po libacji sąd dał jej drugą szansę

Piła: Hubert i Kacper wrócili do matki

Autor: msies, gsad; Źródło: „Głos Wielkopolski”
  • A
  • A
  • A
15:34
11.03.2010
Decyzją Sądu Rejonowego w Pile dwaj mali chłopcy Kacper i Hubert, którzy na trzy tygodnie trafili do rodziny zastępczej, wrócili do matki. Dzieci zostały odebrane pani Marii B., ponieważ 16 lutego była ona pod wpływem alkoholu. Rodzina będzie przez dwa miesiące obserwowana przez kuratora, później sąd podejmie ostateczną decyzję.
Sąd zadecyduje o tym, czy dzieci wrócą do matki
Sąd zadecyduje o tym, czy dzieci wrócą do matki (fot. arch.)
W „ostatki” pani Maria ze swą sąsiadką przysiadła do kawy, ciastek i... wódki. W tym czasie młodszy, 8-letni syn był w domu, a 5 lat starszy – w szkole. O tym, że kobiety są pijane policję zawiadomiła córka sąsiadki. Kiedy pod dom zajechał policyjny radiowóz pani Maria miała we krwi grubo ponad dwa promile. Pijane, choć spokojne kobiety policja zabrała na izbę wytrzeźwień.

Krótko po policjantach przyjechali pracownicy pilskiego MOPS, z których jeden był kuratorem społecznym tej rodziny. Maria B., której sąd już wcześniej za pozostawienie dzieci bez opieki ograniczył władzę rodzicielską, miała jeszcze jednego kuratora - zawodowego. To właśnie on przekazał pracownikom MOPS decyzję sądu, aby obydwu chłopców – do czasu rozpoznania sprawy – umieścić w rodzinie zastępczej. Opiekunowie społeczni udali się po starszego chłopca do szkoły.

Okazuje się jednak, że chłopcy mieli jeszcze starszą, dorosłą już siostrę, która powiadomiona przez szkołę, była już w drodze do Piły. Mogła przejąć opiekę nad swoimi braćmi.

Dlaczego sąd nie oddał jej chłopców? Są tu pewne rozbieżności – sędzia Joanna Ciesielska-Borowiec z Sądu Okręgowego w Poznaniu tłumaczy, że w chwili podejmowania decyzji pilski sąd nie był powiadomiony o istnieniu siostry, natomiast prezes sądu w Pile potwierdza, że wiedział o istnieniu siostry, jednak nie miał wiedzy, czy jest ona w stanie zaopiekować się dziećmi od zaraz. Z kolei pracownicy ośrodka pomocy społecznej, mówią, że o takim fakcie informowali sąd.

Katarzyna Lewandowska – siostra Kacpra i Huberta takim tłumaczeniem sądu jest zdziwiona. Mówi, że była gotowa przyjechać do Piły natychmiast.

Szczęśliwie po tych wszystkich zawirowaniach dzieci trafia z powrotem do matki, która w przyszłości powinna zachowywać się bardziej odpowiedzialnie.

- To był pierwszy i ostatni raz – zarzeka się Maria B. – Gdybym mogła sobie odciąć rękę, żeby odzyskać synów, zrobiłabym to.

Tym bardziej, że sąd nie zaufał pani Marii bezgranicznie – przez dwa miesiące rodzina będzie pod opieka kuratora. Po upływie tego czasu, po badaniach w ośrodku diagnostyki rodzinnej, sąd podejmie decyzję ostateczną.
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: