Strona główna » Informacje » Ludzie
„Raport z Polski" w TVP Info

Nieuczciwe autowarsztaty bezkarne?

Autor: em|en, pszl; Źródło: „Raport z Polski"
  • A
  • A
  • A
16:57
10.03.2010
Pewien węgierski turysta, który chciał naprawić samochód w jednym z wrocławskich warsztatów, został zrobiony „w rurkę”. Rurkę, która kosztuje niecałe 5 zł, a za którą to przyszło mu zapłacić… kilkanaście tysięcy złotych. Okazuje się, że ten nieuczciwy proceder, od lat uprawiany przez polskie warsztaty, nie jest niezgodny z prawem.
Węgra oszukano na kilkanaście tysięcy złotych...
Węgra oszukano na kilkanaście tysięcy złotych...
Samochód Madziara i jego żony zepsuł się tuż pod Wrocławiem. Kierowca zadzwonił na numer alarmowy – pojawiła się miła ekipa i odholowała wóz do wrocławskiej firmy Effekt Poland. Uprzejmości na tym się skończyły.

Naprawa się przeciągała, a koszty rosły. – Daliśmy im najpierw 3,5 tys. zł, potem osiem tysięcy – łącznie wyszło ok. 12 tys. zł – mówi oszukany przez Polaków turysta.

Firma przedstawia jednak rachunki i zgodę klienta na wykonanie naprawy. Węgier nie zna języka polskiego. Przyznaje, że zgodził się na naprawę. Nie przewidział jednak jej konsekwencji.

Klient nie zapłacił kosztów naprawy. Zapłacił tylko za naprawę silnika, natomiast parkował za darmo, za holowanie nie został „skasowany” – mówi przedstawiciel Effekt Poland, który nie chciał pokazywać swojej twarzy przed kamerą.

By zapłacić warsztatowi, turyści sprzedali telefony komórkowe i całą biżuterię. – Zapytałem ich o rachunek albo fakturę. Powiedzieli, że wystawienie faktury będzie mnie kosztować 1-1,5 tys. zł. – dodaje oszukany Węgier. Pracownik warsztatu nie zgadza się z tą wersją. – Ten pan nie chciał rachunku. Ja rachunek mam, jest wystawiony na klienta – mówi przedstawiciel Effekt Poland.

Bezstronny ekspert potwierdził podejrzenia właściciela auta. Okazało się, że przyczyną awarii była mała gumowa rurka, której koszt to… jedno euro.

Warsztat z Wrocławia na rynku działa od lat. Najpierw jako firma Zojan, później – Effekt Poland. Najbardziej zdesperowani właściciele, którzy zostali oszukani, proszą o pomoc policję.

Niestety, z uwagi na stwierdzony brak cech przestępstwa, sprawy te umarzano bądź odmawiano wszczęcia postępowania – mówi dla TVP Info Paweł Petrykowski, rzecznik dolnośląskiej policji.

W tym i ubiegłym roku takich umorzeń było osiemnaście.
 
 
 
...
 
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: