Nawet pół miliona złotych grzywny grozi myśliwemu, który w okolicach Połczyna Zdroju, zastrzelił żubra. Mężczyzna tłumaczy, że to był przypadek, bo celował, ale do dzika. Problem w tym, że żubr to zwierzę znacznie większe, a poza tym jest pod ochroną, dlatego sprawę bada policja.
Myśliwy godzinami wyczekiwał w ambonie na zwierzynę. Nagle usłyszał łamiące się gałęzie i zobaczył ciemną plamę za drzewami. Jak tłumaczył, myślał, że to dzik. Gdy zwierzę wyszło z lasu – od razu strzelił.
Zabity został samiec alfa. Najzdrowszy i najsilniejszy ze wszystkich 51 żubrów w stadzie.
– Był to ojciec stada, więc straciliśmy bardzo dobry materiał genetyczny , który byłby początkiem kolejnego stada – powiedział weterynarz, dr Roman Lizoń.
Myśliwy doskonale to wiedział, dlatego postanowił zatrzeć wszelkie ślady. Siekierą poćwiartował zwierzę i próbował je zakopać. Nie udało się. W końcu się przyznał.
Policja traktuje sprawę bardzo poważnie.
– Za czyn, który popełnił, grozi kara pozbawienia wolności do lat 5, jeżeli działał nieumyślnie – kara grzywny – informuje Beata Budzyń z komendy policji w Wałczu.
Grzywna może wynieść od 60 tysięcy do nawet pół miliona złotych. Za bezmyślność i nie przestrzeganie zasad - trzeba płacić - bez zastanowienia odpowiadają leśnicy i myśliwi. I wciąż nie mogą uwierzyć, że można pomylić dwumetrowego żubra, który waży tonę z dużo mniejszym i o kilkaset kilogramów lżejszym dzikiem.