Od dwóch miesięcy na terenie Wałbrzycha samotna matka błąka się z dwojgiem małych dzieci. Czasami obce osoby użyczają jej w nocy schronienia, ale bywa i tak, że cała trójka śpi na klatce schodowej. Pani Justyna zwracała się już po pomoc do różnych instytucji. Na wsparcie rodziny liczyć nie może.
Dramat Justyny Grodzickiej-Żero rozpoczął się pięć lat temu. Wówczas przeprowadziła się z rodzinnego Wałbrzycha do Warszawy. Tam czekał na nią przyszły mąż - zawodowy wojskowy. Jak wspomina matka sześciomiesięcznej córeczki i czteroletniego syna,
miłość skończyła się szybko, ponieważ z partnera wyszła bestia.
–
Tutaj są wszystkie dokumenty od prokuratora, zakaz zbliżania się do mnie, ponieważ mąż znęcał się nade mną. W toku są trzy sprawy karne – tłumaczy pani Justyna.
Ponieważ sytuacja w domu stawała się coraz bardziej niebezpieczna, a mąż nie szczędził ciosów, pani Justyna zdecydowała się na ucieczkę ze stolicy do rodzinnego miasta. Po przyjeździe do Wałbrzycha znalazła schronienie u swojej matki – alkoholiczki. Spokój nie trwał jednak długo.
–
Po miesiącu czasu coś się jej odwidziało i powiedziała, ze mam się wyprowadzić – relacjonuje doświadczona przez los kobieta.
Pani Justyna została bez dachu nad głową. Dziś koczuje z małymi dziećmi na ulicach, chowa się w bramach i liczy na pomoc obcych ludzi.
Radny Wałbrzycha Ryszard Nowak, dowiedziawszy się o sytuacji pani Justyny, wyciągnął do niej dłoń i na razie pozwala nocować jej i dzieciom w urzędzie miejskim.
Niestety, ludzie poruszeni losem rodziny pomagają tylko doraźnie. Miejski ośrodek pomocy społecznej przyznał Pani Justynie jednorazową zapomogę w wysokości 200 zł. Poza tym nie zaproponował żadnej długofalowej pomocy. Krzysztof Czaja, zastępca dyrektora tamtejszego MOPS przekonuje jednak, że na tym wsparcie z jego strony się nie skończy.
W ubiegłym roku policja interweniowała w sprawach przemocy w rodzinie blisko ponad 80 tys. razy. Pokrzywdzeni to w przeważającej większości kobiety i dzieci.
Nowelizacja ustawy o przemocy w rodzinie zakłada szczególną pomoc ofiarom i kary dla sprawców przemocy. Wszyscy zgadzają się bowiem z tym, że z domu nie powinna uciekać osoba dręczona, ale dręczyciel.