Wiadomość została wysłana.
Zdaniem Koseckiego, w związku z aferą wokół dopingu stwierdzonego u Kornelii Marek, ważne jest, aby jak najszybciej dojść do tego, kto dostarczył zabronioną substancję zawodniczce. – Na razie mówi się tylko o zawodniczce, która pozostaje sama, a ważne jest, od kogo to zostało kupione, kto zakupił EPO i kto wstrzyknął. Uważam, że to na pewno nie była sama zawodniczka. I teraz te osoby drżą, czy ktoś je odnajdzie – podkreślił Kosecki.
Były piłkarz stwierdził, że projekt nowej ustawy o sporcie zakłada karę dwóch lat więzienia za dostarczanie środków dopingujących małoletnim oraz podawanie ich nieświadomym zawodnikom.
Kosecki jest przeciwny karaniu więzieniem sportowców sięgających po doping. – To tak jakby karać ludzi, którzy chcą popełnić samobójstwo. Działają źle i niszczą swój organizm – dodał Kosecki.
Inny gość programu – Szymon Kołecki (srebrny medalista z igrzysk olimpijskich w Sydney i Pekinie) przypomniał, że on sam ma za sobą dwa incydenty dopingowe. – Za pierwszym razem, gdy miałem 15 lat, któryś z opiekunów czy lekarzy coś mi dał i wtedy nikt mi nie pomógł. Przez dwa lata dyskwalifikacji zacisnąłem zęby i w wieku lat 17 startowałem na mistrzostwach świata seniorów. Rok później biłem rekordy. Ale ważne jest, aby zawodnik mógł liczyć na pomoc – stwierdził Kołecki.
Sztangista przypomniał o dramatycznym epizodzie z 2004 r., gdy wykryto u niego nieznacznie podwyższony poziom nandronolu. – Nikt mi nie pomógł. Jeden z fanów wskazał mi, gdzie mam szukać pomocy. Dzięki temu znalazłem specjalistę, który wyjaśnił sprawę i oczyszczono mnie z podejrzeń – dodał Kołecki.