Do tych dramatycznych wydarzeń doszło tydzień temu. Przez tydzień nikt o tym nie informował, dopóki w internecie nie pojawił się film, pokazujący, w jaki sposób policja, kurator, pracownik socjalny i psycholog odbierali matce dziecko.
Wyglądało to strasznie. Asysta czterech radiowozów, kilkunastu policjantów, dwóch kuratorów, pracownika socjalnego i psychologa. Wszystkie te osoby zjawiły się przed domem pani Iwony, aby – decyzją sądu – odebrać jej dziecko.
Sceny były dramatyczne. 10-letni Olek nie chciał wyjść z domu. Przykryty kocem został wyniesiony przez pracownika socjalnego. Łapał się płotu, bo nie chciał zostawić swojej mamy.
Sąd zdecydował, że chłopiec musi trafić do ojca. Ponieważ matka – jak stwierdził sąd – utrudniała kontakty z ojcem, wszystko musiało odbyć się w asyście policji.
Czy rzeczywiście było potrzebnych kilkunastu policjantów? Ojciec dziecka twierdzi, że tak, ponieważ okoliczni mieszkańcy są za matką i prawdopodobnie chcieliby utrudnić odebranie dziecka. Jego zdaniem, niezbędna była asysta policji.
Matka zapowiada złożenie skargi
Matka 10-letniego Olka, złoży skargę na działania kuratora, policji oraz pracowników socjalnych, którzy w wyjątkowo brutalny sposób wykonali wyrok sądu i odebrali jej dziecko. Sąd odebrał matce prawa opieki nad dzieckiem po orzeczeniu biegłych, którzy stwierdzili, że źle opiekowała się chłopcem.
Według matki dziecka – biegli sądowi orzekli, że dziecko jest źle wychowywane i izolowane od ojca. Chłopiec od tygodnia mieszka z nim w Poznaniu.
Nie wiadomo, czy dziecko wróci do matki. Od 5 lat między rodzicami chłopca toczy się sprawa rozwodowa, to właśnie ostateczny wyrok sądu może zadecydować, kto będzie opiekował się dzieckiem.
Mieszkańcy Kobylej Góry są zbulwersowani tak brutalną interwencją policji, służb socjalnych oraz kuratora. Zwracają uwagę, że ani sąd, ani służby wykonujące jego decyzję nie kierowały się dobrem dziecka.
Rzecznik Praw Dziecka
Źle się stało, bardzo źle, bo nie powinno dochodzić do takich sytuacji. Ale ja w takich przypadkach obwiniam także rodziców. Decyzja została podjęta, jest prawomocna i w tej sytuacji jeśli kochamy swoje dziecko to musimy myśleć o jego dobru. Wtedy to my – dorośli z uwagi na nasz wiek i inny stopień rozwoju powinniśmy zapanować nad emocjami i przygotować dziecko do tego, żeby ono nie czuło się rozrywane – ocenił Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.
Stan idealny byłby taki, gdyby rodzice potrafili swój konflikt schować gdzieś i uznać, że dla dobra dziecka nie będą go epatować dodatkową agresją. My ładnie wchodzimy w związek, ale nie potrafimy ładnie się rozstawać – dodał Michalak.
Możemy szukać winnych w postaci osób przeprowadzających całą akcję i niewątpliwie mi się to też nie podoba. To nie tak powinno wyglądać i służby odpowiedzialne za to powinny także inaczej postępować – podsumował Rzecznik.