Internauci opuszczają najpopularniejszy serwis społecznościowy w Polsce. Protestują przeciwko nowemu regulaminowi, który daje Naszej-klasie prawo do wszystkich zdjęć, informacji i wpisów. „Gazeta Wyborcza” ustaliła, że jeśli ktoś nie zaakceptuje nowego regulaminu - straci konto w ciągu 30 dni.
–
Obecnie odsetek osób, które nie zaakceptowały nowych regulacji, jest niższy niż 1 proc. - mówi Joanna Gajewska, rzecznik serwisu. Można zatem oszacować, że to nie więcej niż 140 tys. użytkowników.
Internautów zirytowało zmuszanie ich do udzielenia zgody spółce na nieodpłatne przetwarzanie danych, w tym wizerunku. M.in. w „celach reklamowych spółki i jej kontrahentów, w ramach serwisu lub poza serwisem”. I licencji na praktycznie wszystko, co opublikowali w serwisie.
-
Nasza-klasa uzyskuje prawa do wszystkiego, co użytkownik zamieszcza w swoim profilu, i może to wykorzystywać w dowolnych celach, łącznie z reklamami, wydawaniem albumów, gadżetów itd. - potwierdza radca prawny Mateusz Trojanowski.
-
Użytkownik nie mógłby być pewien, że jego wizerunek i jakiś ciekawy wpis nie znajdzie się np. na kubku Naszej-klasy sprzedawanym w supermarkecie - dodaje.
„Bezczelność. Administratorzy domagają się praw do naszych prywatnych fotografii, które umieściliśmy w portalu” - pisze do „Gazety” Zbigniew z Gdańska.
-
Niektóre zapisy prawnie brzmią, niestety, drakońsko - przyznaje Gajewska. Podkreśla, że spółka zmian nie ukrywa, jak „niektóre podmioty w gąszczu innych zapisów”. Nasza klasa wprowadza je nie po to, by pokazywać np. zdjęcia na billboardach. -
Właśnie rozpoczęliśmy testowanie gier, w których wyświetlanie innym użytkownikom podobizny współgraczy jest elementem usługi. Do tego potrzebna jest jednak zgoda na przetwarzanie wizerunku - tłumaczy Gajewska.
Co ciekawe, ludzie, protestując przeciwko zmianom w Naszej-klasie, chwalą sobie Facebooka, który też nie jest święty. Serwis przyznaje sobie prawo do korzystania ze wszystkiego, co użytkownik opublikuje, i to na całym świecie.
W kwietniu niemiecki rząd odradzał internautom korzystanie z Facebooka, twierdząc, że serwis narusza przepisy o danych osobowych.
Wojciech Wiewiórowski, powołany wczoraj przez Sejm na nowego Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, podkreślał, że zajmie się ochroną danych osobowych w serwisach społecznościowych.
Zmian w regulaminie Nk.pl komentować nie chciał. Bo ich nie widział. -
Dla wielu osób konto np. w Naszej-klasie i znajomości stały się częścią życia. W tej sytuacji każda zmiana zasad jest na granicy działania nie fair - mówi. Protesty go cieszą. -
To otwiera ludziom oczy, dostrzegają, na co się zgadzają, zaczynają pytać - dodaje.