„Nie da się w pełni wychować człowieka bez uwzględnienia także jego sfery religijnej” – podkreślają biskupi w liście, odczytywanym w kościołach w niedzielę z okazji 20-lecia wprowadzenia katechizacji do szkół. Jednak zaledwie 46 proc. Polaków – z których 90 proc. deklaruje wiarę katolicką – posłałoby swoje dziecko na lekcje religii w szkole.
Biskupi w swoim liście podkreślają między innymi, że „wbrew niekiedy bardzo krzywdzącym opiniom i fałszywym założeniom, nauczanie religii w szkole niesie ze sobą istotne walory wychowawcze.
„Nie da się w pełni wychować człowieka bez uwzględnienia także jego sfery
religijnej. Zostało to już zauważone w instrukcji wprowadzającej naukę
religii w szkole: »Otwarcie się na religię oraz na chrześcijańskie wartości
etyczne będzie istotnym wzbogaceniem tego procesu i przyczyni się do
ukształtowania właściwych postaw młodego pokolenia Polaków»” - głosi list
biskupów.
Biskupi podkreślają, że nikt nie może pozbawić rodziców prawa do religijnego wychowania i wykształcenia dzieci. Zaznaczają jednocześnie, że rodzina nie może tego prawa w całości przerzucać na Kościół i szkołę. „Katechezą rodzinną jest codzienna modlitwa, sposób przeżywania niedziel i świąt, szczere zainteresowanie wszystkim, czego dzieci nauczyły się na lekcjach religii, a także troska o właściwe postawy w wychowaniu” – przypominają biskupi.
W ocenie hierarchów, szkoła docenia wysiłki, jakie wkładają katecheci w
proces wychowania młodego pokolenia, a także dostrzega pozytywne efekty ich
pracy. „Po 20 latach można powiedzieć, że dużo udało się osiągnąć w zakresie integracji środowisk wychowawczych: rodziny, szkoły, parafii. Ale też zauważamy, jak wiele jeszcze pracy trzeba wykonać” – napisali biskupi.
Mniej niż połowa dzieci posłana na religię
46 procent Polaków posłałoby swoje dziecko na lekcje religii w szkole. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego dla Polskiego Radia przez Instytut Badania Opinii Homo Homini. 15 proc. respondentów wybrałoby etykę.
Prezes Instytutu Marcin Duma zwraca uwagę, że aż 32 proc. badanych dałoby dziecku wolny wybór. Jego zdaniem jest to swojego rodzaju ucieczka, żeby nie przyznać, że dziecka na religię się nie pośle.
Według Marcina Dumy, zaskakiwać może to, że w społeczeństwie, które w ponad 90 proc. deklaruje wiarę katolicką, zaledwie 46 proc. posłałoby swoje dziecko na lekcje religii. To jest bardzo delikatny temat – podkreśla.
Marcin Duma dodaje, że wybór religii jest wyborem bezpiecznym, poza tym takie jest oczekiwanie obyczajowe. Wybór etyki natomiast jest kojarzony z kontestacją panującego w szkołach porządku.
Sondaż przeprowadzono telefonicznie na grupie 1100 osób, reprezentatywnej dla ogółu Polaków.
Rocznica zalążkiem do dyskusji
20 lat remu przywrócono nauczanie religii w szkołach. Wzbudzało to wtedy wiele kontrowersji. Podobnie jest teraz. Nauka religii w szkole dzieli uczniów i ich rodziców oraz polityków.
Szef SLD Grzegorz Napieralski uważa 20 rocznicę przywrócenia nauczania religii w szkołach za dobrą okazję do rozpoczęcia dyskusji na temat powrotu tego przedmiotu do przykościelnych sal katechetycznych. Napieralski dodaje, że religia w szkołach przyniosła Kościołowi więcej strat niż korzyści. Jego zdaniem, Kościół jest anachroniczny, nie nadąża za zmianami na świecie, na które z kolei bardzo otwarci są młodzi ludzie. Grzegorz Napieralski dodaje, że dochodzi do tego dyskryminacja dzieci, które z różnych względów na religię nie chodzą.
Andrzej Halicki nie widzi problemu religii. Rzecznik klubu PO dodaje, że uczniowie mają prawo wyboru, czy chcą chodzić na religię, czy nie. Zdaniem Halickiego można dyskutować o poziomie nauczania i o alternatywach dla lekcji religii.
Wicemarszałek Sejmu Ewa Kierzkowska z PSL proponuje z kolei dyskusję o sposobie nauczania religii w szkole.
Dla wiceprezes PiS Beaty Szydło, dyskusja o powrocie nauki religii do kościołów jest tematem zastępczym. Posłanka uważa, że w Polsce należy dyskutować o wielu innych, ważniejszych sprawach.
Przeciwko nauce religii w szkole protestowali niedawno Młodzi Socjaliści. Rozdawali zakładki do książek z informacją o prawach ucznia w świeckiej szkole. Była to kolejna odsłona akcji „Wolna szkoła, religia do Kościoła”.
Religia czy etyka?
Nauka religii w szkołach została ponownie wprowadzona do szkół w 1990 roku. Wcześniej religii uczono w szkołach w okresie II Rzeczpospolitej. W okresie powojennym uczono jej jako przedmiotu nadobowiązkowego do 1961 roku, kiedy Sejm PRL uchwalił 15 lipca ustawę o rozwoju systemu oświaty i wychowania. Zdeklarowano w niej, że szkoły i inne placówki oświatowo-wychowawcze są instytucjami świeckimi i nie może być w nich miejsca na nauczanie religii.
Od roku szkolnego 1961/62 katecheza odbywała się więc w parafiach. Po przemianach ustrojowych 1989 roku, ministerstwo edukacji wydało instrukcję z 3 sierpnia 1990, w której religia stała się znowu jednym z przedmiotów szkolnych.
Obecnie religia nie jest przedmiotem obowiązkowym. Uczeń może zamiast niej wybrać etykę. Szkoła organizuje zajęcia z etyki, jeśli w ramach jednej klasy zgłosi się na nią nie mniej niż 7 uczniów. Jeśli wymóg ten nie zostanie spełniony, zajęcia powinny zostać zorganizowane w grupie międzyklasowej.
W wypadku osób niepełnoletnich, decyzję o uczęszczaniu na religię podejmują rodzice. Deklaracja uczestnictwa jest pozytywna, czyli jej złożenie jest konieczne, by uczestniczyć w zajęciach. Oświadczenie takie może być wyrażone w najprostszej formie i nie musi być odnawiane w kolejnych latach. Może natomiast zostać zmienione.