Strona główna » Informacje » Ludzie
Kierowca i policja nie zareagowali

Autobus, pasażerowie i... terrorysta

Autor: Marcin Nowak
  • A
  • A
  • A
12:13
19.03.2010
Autobus warszawskiej linii 525, ok. godz. 16 – pani Julia wsiada na przystanku Metro Politechnika. W autobusie jest sporo osób – dochodzi jeszcze jedna: mężczyzna, na oko 30-letni, niski i krępy. Odpala papierosa, podchodzi do kobiety z dzieckiem – chce usiąść na zajętym przez malucha miejscu. Kobieta odmawia – w mężczyźnie wzmaga się agresja. Dochodzi do przepychanek i rzucania obelgami. Matka prosi o pomoc kierowcę autobusu. Problem w tym, że z jego strony nie ma żadnej reakcji.
Do zdarzenia doszło w jednym z autobusów linii 525, obsługiwanej przez MZA (fot. mza.waw.pl)
Do zdarzenia doszło w jednym z autobusów linii 525, obsługiwanej przez MZA (fot. mza.waw.pl)
Mężczyzna chciał zająć miejsce dziecka. Kiedy matka odmówiła – mówiła coś o tym, że jest agresywny, że pali papierosy – ten zaczął ją wyzywać od najgorszych – relacjonuje w rozmowie z tvp.info pani Julia z Warszawy, która była świadkiem zdarzenia i swoją relację przysłała nam na Twoje Info.

Przestraszona kobieta nie mogła liczyć na pomoc pozostałych pasażerów autobusu – wszyscy byli równie „przerażeni” zachowaniem agresywnego mężczyzny. – On nas po prostu sterroryzował – mówi pani Julia. Zaczęła się szarpanina między mężczyzną a matką i jej dzieckiem. Kobieta postanowiła więc prosić o pomoc kierowcę. Niestety, ten nie podjął żadnej interwencji – po prostu zignorował prośbę kobiety.

Kierowca nie powinien zlekceważyć takiej sytuacji, powinien zareagować – powiedział w rozmowie z tvp.info rzecznik warszawskiego Zakładu Transportu Miejskiego Igor Krajno. – Kierowca ma możliwość wezwania pomocy. Albo poprzez łączność radiową z dyspozytorem, bądź też przez przycisk alarmowy, który wysyła sygnał pomocy – dodaje.

Jak ustaliliśmy, kierowca może również – w skrajnych przypadkach – zmienić trasę jazdy autobusu, jeśli tylko istnieje poważne zagrożenie dla zdrowia pasażerów i jego własnego. Dlaczego więc nic nie zrobił?

Interwencja fizyczna – niewskazana

Pytanie nie jest proste i odpowiedzieć na nie również łatwo nie będzie. ZTM nie zatrudnia kierowców autobusów – robią to firmy niezależne od Ratusza, które świadczą swoje usługi transportowe na terenie Warszawy i okolic. Ustaliliśmy, że linia 525 obsługiwana jest tylko przez jedno przedsiębiorstwo – Miejskie Zakłady Autobusowe, największego przewoźnika w stolicy. Jak powiedział zastępca rzecznika przedsiębiorstwa Sławomir Ślubowski w rozmowie z tvp.info, w tego typu przypadkach kierowca „nie musi jednak podejmować fizycznej interwencji”.

Udało nam się równocześnie ustalić, że kierowca faktycznie nie wezwał pomocy. –Jest mi bardzo przykro z tego powodu, chciałbym przeprosić wszystkich, którzy przez zaniedbanie naszego kierowcy mogli się czuć zagrożeni – dodał Ślubowski.

Zadzwoniłam więc na policję. Dwukrotnie – mówi pani Julia. Mimo że dyspozytor przyjął zgłoszenie i obiecał wysłać patrol, żaden z funkcjonariuszy się nie pojawił. – Myślałam, że przyjadą na najbliższy przystanek, bo do przejechania była jeszcze spora odległość. Wysiadłam cztery przystanki dalej – policja się nie pojawiła, a mężczyzna nie przestawał terroryzować pasażerów autobusu – dodaje.

Zadzwoniliśmy więc na policję – zgodnie z miejscem zgłoszenia (po prawej stronie Warszawy), dyspozycja powinna trafić do południowo-praskiej policji. Niestety, nie udało nam się potwierdzić tych informacji ani u rzecznika prasowego KRP VII, ani w zespole prasowym stołecznej policji. Problem polega na identyfikacji jednostki, do której trafiło zgłoszenie. Cały czas czekamy na zajęcie przez policję stanowiska w tej sprawie – jak na razie, bez odpowiedzi.
Kto chce stracić życie w autobusie?

Jak więc mają się zachować pasażerowie, którzy znajdą się w tego typu sytuacjach? Nie ma na to jednej prostej odpowiedzi. Magda, której znajomi zostali zaatakowani w autobusie przez dwóch „wyrostków”, przyznaje w rozmowie z tvp.info, że w tamtej chwili „nikt im nie pomógł”. – Jeden ze znajomych trafił do szpitala z poważnymi obrażeniami, drugi był cały potłuczony – dodaje.

Na forach internetowych można przeczytać setki wpisów o przypadkach wandalizmu i bezpośredniej agresji w środkach komunikacji miejskiej. „Wszystko pomimo zainstalowanych kamer, pomimo częstszych kontroli ‘kanarów’, pomimo mnóstwa osób, które z tobą jadą” – pisze Margaret1980. „Kierowcy się boją, tak samo jak pasażerowie, bo kto by chciał stracić życie w autobusie przez jakiegoś idiotę” – pisze forumowicz Marek.

Co więc pozostaje tym, którzy się boją? Chyba tylko czekanie. Czekanie na policję, która nie przyjedzie. Czekanie na reakcję kierowcy, która nie będzie miała miejsca. Czekanie na to, aż agresor się uspokoi. Odwracanie wzroku, ignorowanie zaczepek. Co dostaniemy w zamian od oficjeli? – W imieniu Miejskich Zakładów Autobusowych pragnę przeprosić wszystkich, w tym panią Julię, za zaniedbanie ze strony naszego kierowcy.

Życzymy miłej i przyjemnej podróży.

Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: