Tłem dla dramatycznej opowieści o trójkącie uczuciowym są wydarzenia Marca 1968 r. Tło to właściwie za mało powiedziane, bo marcowa nagonka władz na inteligencję i kampania antysemicka sprawiają, że historia nabiera intensywności. Nie dorównuje co prawda gęstością emocjonalną np. dramatom szekspirowskim, ale źle nie jest.
Tuż przed premierą rozpętała się mała burza medialna. Córka pisarza Pawła Jasienicy w stanowczym liście do dziennikarzy żądała, by nie łączyć „Rożyczki” z losami jej ojca.
Cóż, skojarzenia są nieuniknione, choć warto pamiętać, że los Jasienicy był udziałem wielu twórców, którym przyszło żyć pod rządami totalitarnego ustroju. A postać pisarza, który staje się obiektem spisku komunistycznych agentów, utkana jest z wielu życiorysów. Np. podczas zebrania literatów, mówi pamiętne słowa Stefana Kisielewskiego, że nie wolno poddawać się „dyktaturze ciemniaków”.
Roman Rożek (Robert Więckiewicz), funkcjonariusz SB, romansuje ze śliczną Kamilą Sakowicz (Magdalena Boczarska), sekretarką z Uniwersytetu Warszawskiego. Facet jest brutalny, wręcz prymitywny, a dziewczynę wyraźnie pociąga jego zwierzęcy urok. Przełożeni naciskają Rożka, żeby wykazał się w pracy. Jego celem ma być pisarz, Adam Warczewski (Andrzej Seweryn), podejrzewany o działalność opozycyjną. Rożek nakłania Kamilę, by zbliżyła się do Warczewskiego. Zakochana dziewczyna godzi się podpisać lojalkę i staje się TW o pseudonimie „Różyczka”.
Sytuacja zaczyna się jej jednak wymykać spod kontroli. Warczewski okazuje się fascynującym, inteligentnym mężczyzną. Kamila jest pod coraz większym jego urokiem. Odsuwa się od Rożka, chce zrezygnować ze współpracy.
Każdy z bohaterów przeżywa swoje piekło. Upokorzona przez kochanka z SB „Różyczka” niespodziewanie zakochuje się w Warczewskim i czuje do siebie wstręt, za to, że go zdradza. Warczewski przeczuwa, że jego młoda żona coś ukrywa, ale trwa przy boku Kamili.
I Rożek, agent nieświadomy siły swoich uczuć, złapany w potrzask zazdrości i zgnieciony ostatecznie przez SB. Robert Więckiewicz zagrał doskonałą, pełną niuansów, rolę. Jego postać jest najbardziej intensywna i autentyczna. Kilka świetnych scen ma Boczarska, gdy jej bohaterka uświadamia sobie, w jakiej pułapce się znalazła. Dobry, choć pomnikowo nieskazitelny, jest Andrzej Seweryn jako Warczewski.
Udał się zabieg wykreowania atmosfery 1968 r. przez włączenie do filmu archiwalnych zdjęć z tamtych lat. Szkoda natomiast, że trzeba było zainscenizować fragmenty Dejmkowskich „Dziadów”.
Jako film o miłości w „czasach komunistycznej zarazy” „Rożyczka” sprawdza się dobrze. Nie jest na pewno dziełem rozliczeniowym i wyraźnie widać, że nie ma nawet takich pretensji.
„Różyczka”, Polska, 2010 r., czas: 117 min., reż. Jan Kidawa-Błoński; obsada: Magdalena Boczarska, Andrzej Seweryn, Robert Więckiewicz, Jan Frycz, Izabela Olszewska, Grażyna Szapołowska; dystrybucja: Monolith.