kit
Druga część wampirzo-melodramatycznej sagi. Zdecydowanie, tylko i wyłącznie, dla nastoletnich fanek powieści i wielbicielek urody Roberta Pattisona, który gra dobrego i pięknego wampira Edwarda, zakochanego (z wzajemnością) z śmiertelniczce Belli. Popularność powieściowej sagi Stephenie Meyers jest fenomenem socjologicznym. Dość łatwym do wytłumaczenia. Nastoletnie problemy z tożsamością i dostosowaniem się do niezrozumiałego świata dorosłych tak szybko się tu rozwiązują. Zapotrzebowanie na piękne historie o miłości, zaprawione odrobiną fantastyki jest ogromne, od zawsze. Większość bohaterów jest piękna i szlachetna, nawet jeśli nazwać ich można odmieńcami. Kicz rządzi.
Biedna Bella zasługuje na współczucie – ma dziewczyna pecha. Nie dość, że rozpadło się małżeństwo jej rodziców, to po przeprowadzce do nowego miasta, zakochała się w niewłaściwym facecie. Spotkała wampira, co prawda ze szlachetnego wampirzego szczepu, który ludzi już nie jada, ale jednak wampira. Gdy Edward, by nie pogrążać ukochanej, postanawia ją zostawić, Bella wpada w umięśnione ramiona… wilkołaka. Też szlachetnego, pięknego i mądrego, z ciałem wyrzeźbionym jak gladiator. Grający Indianina Jacoba z wilczego plemienia Taylor Lautner może zagrozić pozycji Pattisona i ukraść część serc nastoletnich fanek „Zmierzchu”. Trzeci kandydat na adoratora Belli to rozmamłany biedak, który boi się filmów akcji i łatwo zapada na grypę żołądkową.
Bella radzi sobie z przeciwnościami losu, budzi miłość u każdego napotkanego odmieńca. Umyka niebezpieczeństwu (a sidła zastawia na nią wredna ruda wampirzyca) i jest w stanie poświęcić wszystko, byle tylko zapewnić sobie szczęście w ramionach Edwarda. Nie waha się więc ani minuty przed wejściem do wampirze kwatery głównej w Volturi.
Akcja snuje się smętnie wśród leśnych ostępów. Tempa nie nabiera, choć bohaterowie uwijają się czasem jak w ukropie. Romantyczne rozmowy i przeciągłe spojrzenia budzą śmiech. Ale zapewne tylko w grupie niewtajemniczonych.
Film trzyma poziom odcinka kiepskiego serialu dla młodzieży, rozciągniętego do rozmiarów pełnometrażowych. W drugiej części cyklu zabrakło dystansu i delikatnej ironii, która ratowała film pierwszy. Tu jest melodramatycznie i poważnie, niestety.
Międzygatunkowe romanse i potyczki w światach równoległych zdecydowanie lepiej oglądać w serialach o przygodach Buffy, pogromczyni wampirów lub w serii „Czysta krew”.
New Moon; USA 2009; Reżyseria: Chris Weitz;
• Scenariusz: Stephenie Meyer, Melissa Rosenberg;
• Obsada: Kristen Stewart, Robert Pattinson, Taylor Lautner;
• Czas trwania: 130 min.;
• Dystrybutor: Monolith