Strona główna » Informacje » Kultura
Międzynarodowe Targi Książki zagrożone

Rokosz księgarski

Autor: Andrzej Tadeusz Kijowski
  • A
  • A
  • A
16:37
15.02.2010
Zaplanowane w dniach 20-23 maja 55. Międzynarodowe Targi Książki są zagrożone. Dziesięć dni wcześniej w tym samym miejscu i niemal identycznym czasie rusza konkurencyjna impreza organizowana przez firmę Murator i część wydawców.
Międzynarodowe Targi Książki ściągają tłumy (fot. Arch. PAP/Grzegorz Jakubowski)
Międzynarodowe Targi Książki ściągają tłumy (fot. Arch. PAP/Grzegorz Jakubowski)
Niegdyś państwowa impreza organizowana przez Centralę Handlu Zagranicznego ARS POLONA stała się po roku 1989 własnością sprywatyzowanej spółki akcyjnej. Działalność jej zarządów budzi od lat kontrowersje, irytacje, niezadowolenie wydawców, którzy mają poczucie, że obcują z monopolistą.

Istotnie kapitał, jaki otrzymała ARS POLONA jest nie do przeliczenia na pieniądze. To tradycja, pozycja międzynarodowa, no i miejsce – uświęcone tradycją wnętrza Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Miejsce zresztą ma tyluż zwolenników ilu przeciwników. Daleko mu do przestronności hal ekspozycyjnych Lipska, Frankfurtu czy choćby Krakowa.

Dr Magdalena Ślusarska z Instytutu Badań Literackich PAN ( była dyrektor departamentu książki Ministerstwa Kultury, dyrektorka Instytuty Książki, przez czas jakiś związana też z organizacją Międzynarodowych Targów Książki) wskazuje, że istnieją dwa typy targów: takie, które są jednie kiermaszami dla publiczności i takie, jak często zamknięte dla zwiedzających Spotkania Wydawców w rodzaju Londyńskich Book Fair, gdzie przede wszystkim handluje się prawami autorskimi. Brak atmosfery dla organizowania tych ostatnich zarzucają ARS POLONIE krytycy. Choć tu zarzuty i dezinformacje wzajemnie się wykluczają.

Dyrektor ds. wydawniczych stojącego na czele niezadowolonych Wydawnictwa Bellona – Zbigniew Czerwiński twierdzi, że wydawcy nie mieli się gdzie spotykać, ceny były horrendalne i wie, że wbrew słowom prezesa ARS POLONY Pałac Kultury bynajmniej nie podnosił czynszu w ostatnich latach.

Szef Targów Grzegorz Guzowski powiada, że „ceny za wynajem powierzchni znacznie wzrosły – w ciągu ostatnich dwóch lat niemal trzykrotnie.[…] w 2007 roku ARS POLONA zapłaciła z tego tytułu 250 tys. zł, natomiast w 2009 roku opłata za taką samą powierzchnię i to przy nieco skróconym czasie wynajmu, wyniosła 625 tys. zł.”. Twierdzi też, że wydawcy mieli do dyspozycji ( choć oczywiście za wszystko trzeba płacić) sale na spotkania autorskie, na których nędzną oprawę między stoiskami zwraca uwagę pisarz Michał Komar. Funkcjonował też ponoć „agents room”, gdzie można było toczyć negocjacje.

Ktoś mówi prawdę, ktoś kłamie. Wydawcy się zastanawiają. Małgorzata Czarzasta z wydawnictwa Muza które Jacek Oryl z firmy Murator wykonującej na zlecenie wydawców to zadanie, wymienia wśród swoich zdobyczy twierdzi, że losy jeszcze się ważą. Wolałaby imprezę jedną, tradycyjną. Nie wyklucza nawet, że pojawi się i tu i tam, gdy będzie tak trzeba.
Na imprezę przyjeżdża także wielu zagranicznych wydawców (fot. PAP/ANDRZEJ RYBCZYŃSKI)
Na imprezę przyjeżdża także wielu zagranicznych wydawców (fot. PAP/ANDRZEJ RYBCZYŃSKI)
Jednak atmosfera zarzutów, bliskość czasu i miejsca nie rokuje nic dobrego nadchodzącej imprezie. Targom, na których w zeszłym roku było około 700 stoisk, a dziś ARS POLONA ma ich potwierdzonych ponad sto, Murator – kilkadziesiąt. Nikt nie twierdzi, by odbywające się targi były idealne. Jednak mimo znanej niechęci samorządu Warszawy do współpracy, cieszyły się one niesłabnącą frekwencją publiczności przybywającej tu z prostego nawyku.

Czy ludziom związanym z Muratorem uda się ten element przezwyciężyć? Namówić miasto do uruchomienia towarzyszących imprez. Wynajęcia wygodniejszych hal targowych, bezpłatnych przejazdów dla gości wielkich targów. Dopiero na poziomie budżetu miasta takie inwestycje w turystykę się bilansują, o czym świetnie wiedzą rajcy miasta Lipsk, które całe żyje swymi słynnymi książkowymi targami.

Interes jest niewątpliwie do zrobienia i być może po to by przejąć imprezę spółka Targi Książki skłonna jest zastosować ceny dumpingowe i ponieść straty. W odróżnieniu od ARS POLONY dla firmy Murator Warszawskie Targi Książki nie są jedyną imprezą targową (choć inne nie mają nic wspólnego z książkami).

Powołaną w lutym 2010 spółkę Targi Książki poza wydawnictwem Bellona wspierają jeszcze jako założyciele wyspecjalizowana w dostawach książek do hipermarketów Firma Księgarska Jacek Olesiejuk, Media Rodzina, Sonia Draga, a także tacy wydawcy jak: Jeden Świat, EZOP, RYTM, Universitas, BOSZ, Poligraf czy Wydawnictwo Salezjańskie.

Nie bez znaczenia może być i fakt, że Andrzej Siezieniewski pełniący funkcję zastępcy dyrektora Pałacu Kultury jest zarazem członkiem rady nadzorczej stającej na czele wydawniczego rokoszu Bellony.

Informacje są więc z pierwszej ręki a i stosunki z Miastem, któremu Pałac Kultury podlega też mogą być prostsze. W ten sposób być może uda się przejąć z rąk ARS POLONY pod zbliżoną nazwą „warszawskich” dotychczasowe „międzynarodowe” Targi Ksiązki. Szefowie Muratora nie ukrywają, że liczą, iż impreza konkurencyjna po prostu już nie odbędzie się w tym roku. Nic jednak na to nie wskazuje.

Walka z pewnością potrwa. I choć targi ARS POLONY to – zdaniem doświadczonej animatorki Ruchu Wydawniczego Beaty Chmiel – „zgroza”, jednak stwarzanie im konkurencji w tym samym miejscu i niemal jednakowym czasie to „oczywisty bezsens”, który może tylko doprowadzić do rozpadu, rozbioru, rozłamu.

Na forum

Jaki jest sens robienia tych manifestów i strajków pod krzyżem??...
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: