Autor „Lodu” twórczo wykorzystuje baśniowy schemat. Jest tu mały chłopczyk o dobrym serduszku, który ratuje rodziców, porwanych przez potwora. Jest happy end (przewrotny trochę), są baśniowe stwory. Skądś je znamy, pamiętamy. I tak tytułowy Wroniec kojarzy się z WRON. Jeśli kogoś pamięć zawodzi rozwijamy skrót – Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego, na czele której stał generał Wojciech Jaruzelski.
Wszystkie dzieci tego dnia w Polsce powitały strapione twarze rodziców i zasmucił brak Teleranka. Zamiast niego z telewizyjnego ekranu płynęła pogadanka generała. Adaś miał gorzej. Do jego domu wpadło wielkie, czarne ptaszysko „ z dziobem jak ostry kilof" – Wroniec – i w zakrzywionych szponach uniosło gdzieś jego ojca. Wojacy-Wroniacy zabrali jego rodzinę. Adasiowi udało się uniknąć złego losu, pomógł mu sąsiad, pan Beton.
Potem jest fantasmagorycznie-makabryczna wędrówka przez zaśnieżone miasto. Pełno w nim Milipantów (liczba mnoga od Miłypan). Są też m.in. zjadające ludzi GAZ-y, żelazne Suki i Złomoty z siedmioma pałami. Na Opozycjonistów, zwanych też Opornymi, czają się Bubeki i Szpicle. W Godzinie Kruka lepiej się na ulicy nie pokazywać, bo można trafić do kotła…
Adasiowi udaje się odzyskać rodzinę – baśnie dobrze się kończą. Kto chce dowiedzieć się, jak do tego doszło, musi sięgnąć po „Wrońca”. Lektura obowiązkowa.
O stanie wojennym nikt tak jeszcze nie pisał. Nie jest to próba oswajania, a raczej nazwania lęków. Dukaj miał w chwili ogłoszenia stanu wojennego siedem lat. Wspomnienia wracają ze zdwojoną siłą w fantastycznej otoczce.
Jest tu prosty, dynamiczny język, taki, jakim posługują się dzieci. Proza jest zrytmizowana, płynna. Refleksja jest za to niedziecięca i dojrzała. „Wroniec” przeczytany dziecku spodoba się na pewno. A i dorosły będzie mieć z tej lektury mnóstwo radości. Dukaj zaprasza do literackiej zabawy. Wiele w tekście „Wrońca” nawiązań, stylistycznych podchodów, gier słownych. Na początku już jest pierwszy sygnał – motto z Lewisa Carrolla. Pobrzmiewają też echa np. twórczości Lema. Niesamowicie gotyckie i smakowicie ponure ilustracje Jakuba Jabłońskiego dopełniają całości.
„Wroniec” ma medialne towarzystwo. Kazik Staszewski nagrał „Piosenkę milipantów” i „Piosenkę członka”. Na stronie
wroniec.pl można znaleźć m.in. multimedia, film animowany, fragmenty powieści czytane przez Jan Peszka.
Jest tam też informacja o akcji społeczno-edukacyjna „13 grudnia” prowadzonej przez Narodowe Centrum Kultury i Instytut Pamięci Narodowej, która ma na celu przybliżenie młodym Polakom dramatycznych wydarzeń z okresu stanu wojennego.
Jacek Dukaj, „Wroniec”, Wydawnictwo Literackie, ISBN:
978-83-08-04392-9