Strona główna » Informacje » Kultura
Na planie filmowym we Wrocławiu

Krzystek kręci „80 milionów”

Autor: aso, bzato; Źródło: PAP
  • A
  • A
  • A
12:56
04.09.2010
Rozpoczęły się zdjęcia do najnowszego filmu Waldemara Krzystka pt. „80 milionów”. To opowieść o spektakularnym ukryciu pieniędzy, należących do dolnośląskiej „Solidarności”, w dniach poprzedzających wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 roku.
Reżyser filmu „80 milionów” Waldemar Krzystek na planie we Wrocławiu (fot. PAP/Grzegorz Hawałej)
Reżyser filmu „80 milionów” Waldemar Krzystek na planie we Wrocławiu (fot. PAP/Grzegorz Hawałej)
Zdjęcia są kręcona na Moście Grunwaldzkim w centrum Wrocławia i potrwają do poniedziałku. Na ten czas most został zamknięty. – Na moście kręcone są dwie sceny. Pierwsza – scena euforii po podpisaniu Porozumień Sierpniowych, a druga – to bitwa z ZOMO – powiedział w sobotę Błażej Przygodzki z MediaBrigade.

Później filmowcy przeniosą się z planem zdjęciowym do zajezdni tramwajowej na ul. Grabiszyńską, gdzie będą kręcone kolejne sceny. Zdjęcia potrwają do grudnia.

Fabuła filmu oparta jest na autentycznych wydarzeniach, które rozegrały się 10 dni przed wprowadzeniem 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego. Wówczas trójka młodych działaczy dolnośląskiej „Solidarności” wypłaciła z wrocławskiego banku związkowe pieniądze – 80 mln zł. Zrobili to w ostatnim momencie, ponieważ 13 grudnia 1981 r. konto zostało zablokowane przez władze.

Pieniądze zostały ukryte u ks. kard. Henryka Gulbinowicza, ówczesnego metropolity wrocławskiego, w prywatnych pokojach Pałacu Biskupiego. Gotówka po wprowadzeniu stanu wojennego pomogła m.in. w budowaniu wrocławskiego opozycyjnego wobec władz podziemia.

Jak opowiadał dziennikarzom jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć Waldemar Krzystek, podobieństwo do rzeczywistych osób i zdarzeń w filmie będzie łatwo rozpoznawalne. – Chcielibyśmy oddać stan ducha, psychiki, stosunek do rzeczywistości tych młodych wówczas ludzi – mówił reżyser.

Twórca chciałby, aby sceny filmu pokazały, dlaczego ci ludzie zrobili to i jakie to miało znaczenie dla podziemia solidarnościowego.

Ta historia jest niezwykle ciekawa, jest inna niż nasze dotychczasowe myślenie o stanie wojennym jako totalnej klęsce, jaka spotkała „Solidarność”. To nie znaczy, że było w tym coś radosnego, tylko był w tym element podniesienia głowy, pokazania, że potrafimy oddać cios – mówił Krzystek.

Kardynał Gulbinowicz, który jest jednym z bohaterów filmu, tak wspominał tamten czas: – W życiu jest bardzo dużo niespodzianek i myślę, że dla systemu komunistycznego wielką niespodzianką była „Solidarność”, która w tym roku święci swoje 30-lecie. Ja dobrze znałem panów, którzy wtedy do mnie przyjechali z pieniędzmi, więc pomyślałem, że nie trzeba się bać, bo przyjechali przyjaciele. Ale to trwało tylko przez moment. Kiedy powiedzieli, z czym przyjechali i jaka to jest kolosalna suma, to... (...) Największym niebezpieczeństwem była pani, która fotografowała wszystkich, którzy wchodzili do rezydencji. Na szczęście była wówczas szarówka, ale do tej pory nie wiem, czy zrobiła im zdjęcie – mówił kardynał.

Film ma mieć wartką, wciągającą akcję w gatunku komedii kryminalnej. Według drugiego z bohaterów filmu, legendarnego działacza dolnośląskiej „Solidarności” Władysława Frasyniuka, to dobrze, że nie będzie to „posągowa historia” związku. – Posągowa historia nie interesuje młodzieży. Jeśli zrobimy posągowy film, to – moim zdaniem – legenda „Solidarności” w Polsce nie zaistnieje – mówił Frasyniuk.

Dodał, że chciałby, aby to był film z przymrużeniem oka, film o młodych ludziach, którzy robią wielkie rzeczy, ale nie myślą o tym. – Żyją dniem codziennym, są młodzi, mają temperament, podobają im się kobiety i mają fantastycznego i mądrego księdza – mówił były opozycjonista.

Oprócz postaci Władysława Frasyniuka i kardynała Gulbinowicza w filmie pojawią się m.in. – także grani przez aktorów – Stanisław Huskowski (obecny poseł PO) oraz byli opozycjoniści Piotr Bednarz i Józef Pinior, ówczesny skarbnik dolnośląskiej „Solidarności”.

Na forum

Czy według Was należy wznowić działania komisji badającej przyczyny katastrofy...
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: