„Jestem wcieloną miłością” – mówi w piosence wykonywanej w duecie z żoną Roman Polański. We Francji ukazała się płyta „Dingue”. Jej premierę Emmanuelle Seigner odkłądała z powodu uwięzienia reżysera w Szwajcarii. Teraz jej fani mogą zanucić wraz z małżonkami frywolny kawałek. Jak mówi Seigner – miłosny prezent dla męża i krytykę machizmu.
Pod względem muzycznym płyta nawiązuje do stylistyki lat 60. i 70. i takich twórców, jak Nancy Sinatra. Piosenki współtworzyli młodzi muzycy – Keren Ann i Doriand, a w jednym z duetów śpiewa z Seigner – po francusku – Iggy Pop.
Uwagę mediów przyciąga jednak przede wszystkim utwór, w którym w roli piosenkarza, recytując tekst w rytm muzyki, debiutuje Polański.
Piosenka nosi tytuł „Kim pan jest?” i jest frywolnym dialogiem między młodą kobietą i starszym od niej mężczyzną, którzy po mocno zakrapianej nocy budzą się w jednym łóżku. „Co pan robi w moim łóżku?” – słychać głos zdziwionej Seigner. „Jestem wcieloną miłością” – odpowiada Polański.
Seigner przyznała w jednym z wywiadów, że w ubiegłym roku niektórzy doradzali jej usunięcie z albumu tej piosenki, gdy jej maż został zatrzymany w związku ze skandalem seksualnym sprzed ponad 30 lat. Aktorka nie chciała jednak „ocenzurować” własnej płyty i – jak dodała – jej mąż utwierdził ją w tej decyzji.
– Chciałam podziękować mu za pierwszą wielką rolę, którą mi podarował w filmie „Frantic”. Ofiarowałam mu więc tę piosenkę – powiedziała Seigner w poniedziałek w radiu France Info. Nazwała to swoim gestem miłości wobec męża.
W wywiadzie dla „Le Parisien” dodała, że utwór „Kim pan jest?” wymierzony jest w figurę macho. Na uwagę, że swawolna treść piosenki może być źle odebrana w kontekście tzw. afery Polańskiego, odparła:
– Mam 43 lata i jestem jego żoną. Już od dawna kpię sobie z tego, co myślą inni.
Album pod tytułem „Dingue”, co można tłumaczyć jako – „Stuknięta” czy „Zbzikowana”, miał się ukazać na rynku już w listopadzie. Jest to drugi album w karierze Seigner, która zdobyła rozgłos jako aktorka w filmach polskiego reżysera – „Frantic” i „Gorzkie gody”.