Po swoich zagranicznych podróżach „Dama z gronostajem”
Leonarda da Vinci, najcenniejszy obraz znajdujący się w polskich zbiorach,
zamieszka – jak na damę przystało – na zamku. Nie będzie to jednak Wawel. „Dama…” przeprowadza się do stolicy.
Według nieoficjalnych informacji gazety „Dziennik Polski”, słynny portret Cecylii Gallerani po
wystawie „Od Botticellego do Tycjana” w Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie,
wraca w lutym 2010 r. nie do Krakowa, lecz do... Warszawy, gdzie zostanie wystawiony na Zamku Królewskim.
„To prawda, a w stolicy jest tylko jedno miejsce godne »Damy«, czyli Zamek
Królewski" – mówi Maria Osterwa-Czekaj, wiceprezes Fundacji.
Czartoryskich, czyli instytucji, która jest właścicielem dzieła. O
szczegółach jednak nie chce rozmawiać.
Dzieło ma wyjechać, wraz z eksponatami ceramicznymi dotychczas znajdującymi się w magazynach fundacji, ponieważ w
budynkach Muzeum. Czartoryskich przy ul. św. Jana w Krakowie gdzie dotychczas było
pokazywane, rozpoczyna się remont.
Co mówi obraz?
Obraz „Dama z gronostajem” (znany też jako „Damą z łasiczką”) stworzony został w latach ok. 1483-1490 w Mediolanie. Tożsamość modelki długo nie była znana. Dziś już wiadomo, że przedstawia Cecylię Gallerani, kochankę księcia Ludovico Sforzy. Trzymane przez modelkę zwierzątko, nazywane jest gronostajem lub łasiczką i ma pewne ukryte znaczenie.
Jego grecka nazwa „galée” zawiera się w nazwisku Gallerani – jest więc nawiązaniem do nazwiska modelki. Zwierzątko symbolizuje również księcia, nazywanego przez współczesnych „Ermellino", w nawiązaniu do prestiżowego Orderu Gronostaja, którego był kawalerem, i którego wizerunku używał jako swojego godła.
W czasach, gdy portret powstawał, autor nie mógł przedstawić zakochanych w uścisku, ani w żaden sposób, który mógłby być zbyt czytelny. Co więcej, niegdyś wierzono, że łasiczka ułatwia rozwiązanie, co wskazuje na to, że modelka była brzemienna. Jednocześnie, zwierzątko zakrywa błogosławiony stan Cecylii.