Strajk personelu pokładowego w British Airways rozpoczął się o północy z piątku na sobotę. Protest w pierwszym etapie ma potrwać 3 dni. Kolejna, 4-dniowa akcja ma się zacząć 27 marca. Jednak dyrekcja twierdzi, że mimo strajku ponad 60 proc. pasażerów powinno dotrzeć do celu.
Z londyńskiego lotniska Heathrow nie wystartowało w sobotę 105 samolotów British Airways. Największe brytyjskie lotnisko bardziej odczuło strajk niż drugie co do wielkości lotnisko Londynu, Gatwick.
Strajk, który rozpoczął się po ostatecznym załamaniu się rozmów między dyrekcją British Airways a związkiem zawodowym Unite, z godziny na godzinę przynosi coraz większe straty, ale nie wywołał chaosu na lotniskach, choć pokrzyżował plany podróży tysiącom osób.
British Airways wyczarterowały ponad 20 samolotów od prywatnych przewoźników. Dyrektor jednego z nich, firmy Astreas, Ian McCaulay powiedział telewizji BBC, że wypożyczył trzy samoloty wraz z pilotami i załogami kabinowymi.
– British Airways dostarczają swoje posiłki i napoje, więc pasażerowie nie zauważą większej różnicy od tego czego mogliby normalnie oczekiwać – powiedział Ian McCaulay.
Brytyjskie linie przekwalifikowały też ok. 1000 pracowników administracyjnych do tymczasowego pełnienia obowiązków personelu pokładowego.
Normalnie British Airways przewożą dziennie 70 tys. pasażerów.
British Airways, które zatrudniają ok. 12 tys. pracowników personelu pokładowego, chcą zaoszczędzić rocznie ok. 62,5 mln funtów (prawie 100 mln dol.), aby sprostać spadkowi liczby pasażerów, wzrostowi cen paliwa i coraz silniejszej konkurencji ze strony tzw. tanich przewoźników.
Plan oszczędnościowy przewiduje zamrożenie płac w 2010 r., przeniesienie około 3 tys. pracowników z etatów pełnych na niepełne i redukcję personelu kabinowego na dalekich trasach.
Współsekretarz generalny związku zawodowego Unite Tony Woodley oskarżył
Walsha, że „wypowiedział wojnę” związkowi, jednemu z największych w Wielkiej Brytanii.
Obserwatorzy wskazują, że strajk może pogorszyć sytuację rządu Partii Pracy
na krótko przed wyborami powszechnymi. Premier Gordon Brown zaapelował w piątek do obu stron konfliktu do niezwłocznego przezwyciężenia dzielących ich różnic.
Związek Unite jest jednym z największych finansowych donatorów Partii Pracy,
która wyrosła właśnie z ruchu związkowego na początku XX wieku.
Sytuację rządu dodatkowo komplikuje możliwość pierwszego od 16 lat strajku na kolei. Pracownicy służb sygnalizacyjnych opowiedzieli się w piątek za strajkiem, jednak w przyszłym tygodniu mają odbyć się rozmowy ostatniej
szansy.
Opozycyjni konserwatyści, którzy uważani są za faworytów w wyborach, wyznaczonych na 6 maja, wezwali Browna do zerwania uzależnienia finansowego od związków zawodowych.
British Airways: Uwaga, podróżni!
W związku z ogłoszonym przez związek zawodowy Unite
strajkiem, w dniach 20–23 marca ulega zmianie rozkład
lotów British Airways z Warszawy do Londynu na lotnisku
Heathrow.
Linie informują, że wszyscy pasażerowie, których lot
został odwołany w związku z protestem mają możliwość:
zmiany rezerwacji na inny lot w ciągu kolejnych 365 dni,
zmiany biletu na lot na najbliższe lotnisko w ciągu 14
dni od daty wylotu, zwrotu kosztów lub za
pośrednictwem infolinii British Airways zamiany biletu na
lot z udziałem innego przewoźnika.
Aktualne informacje o poszczególnych lotach publikowane są
na stronie internetowej przewoźnika.
Rzecznik prasowy Przedsiębiorstwa Państwowego Porty
Lotnicze zapewnia, że strajk British Airways nie wpływa
mocno na ruch lotniczy w Polsce. Kamil Wnuk powiedział, że odwołano przylot jedynie dwóch samolotów tych
linii na Okęcie. Na warszawskim lotnisku miała wylądować w sobotę po południu maszyna British Airways, ale ten przylot został odwołany. Tym samym samolot ten nie odleci o godzinie 16.00 do Wielkiej Brytanii. Przewoźnik zgłosił też odwołanie
wieczornego przylotu swojej maszyny. Ten samolot British
Airways miał w niedzielę rano zabrać pasażerów do Londynu.