Codziennie ponad 300 tysięcy osób korzysta z Przewozów Regionalnych, tymczasem PKP do końca marca chce zamknąć 300 kas. Powód – spółka Przewozy Regionalne od ponad roku nie płaci za ich wynajem.
Czasy wielkiego PKP już dawno minęły, teraz koleją rządzą spółki. Jak się okazało, również kasami.
To wkrótce się zmieni. Po podziale majątku PKP kasy na dworcach przypadły spółce PKP SA. Ta innym spółkom zaczęła naliczać opłaty za wynajem pomieszczeń. Efekt jest taki, że rośnie zadłużenie Przewozów Regionalnych, dlatego spółka do końca marca musi opuścić kasy w Poznaniu, Krakowie, Kielcach, Gdańsku i Rzeszowie.
–
Przychodzi taki moment po roku działalności, kiedy trzeba powiedzieć stop, trzeba powiedzieć dość – mówi Michał Wrzosek, rzecznik PKP SA.
To na większych dworcach oznacza jeszcze większe kolejki do kas. Ale to wcale nie jest największy problem, bo na ponad 800 małych dworcach są tylko kasy Przewozów Regionalnych.
–
W małych obiektach dworcowych gdzie nie ma kas Intercity, Przewozy Regionalne zamykając kasy będą, de facto, doprowadzały do zamknięcia całego dworca, do popadnięcia tego obiektu w ruinę – mówi ekspert ds. infrastruktury kolejowej Adrian Furgalski.
Przewozy Regionalne uważają, że to PKP SA jest im winne pieniądze. Jeżeli nie uda spółkom się dogadać, bilety będzie można kupić w pociągach i w internecie. Na walce między spółkami – jak zwykle – straci pasażer.