Choć sylwestra mamy dawno za sobą, resort spraw wewnętrznych wziął się za fajerwerki. Chce, by nie mogły być już sprzedawane na stoiskach samoobsługowych w dużych sklepach – dowiedział się portal tvp.info. Przedstawiciele hipermarketów uważają, że rozporządzenie jest absurdalne.
Półki uginające się pod fajerwerkami to przed świętami i sylwestrem typowy obrazek w polskich hipermarketach. Wkrótce kupowanie sztucznych ogni w atrakcyjnych promocjach przestanie być jednak możliwe. Resort spraw wewnętrznych uważa, że sprzedaż fajerwerków w sklepach samoobsługowych nie odpowiada normom bezpieczeństwa.
„Prowadzenie detalicznej sprzedaży wyrobów pirotechnicznych widowiskowych w budynkach odbywa się wyłącznie na wyodrębnionych do tego celu stoiskach bez możliwości sprzedaży samoobsługowej” – brzmią nowe przepisy rozporządzenia w sprawie ochrony przeciwpożarowej, nad którym pracuje MSWiA.
Oznacza to, że handel fajerwerkami w hipermarketach będzie musiał odbywać się tylko na wydzielonych stoiskach. „Wpłynie to na poprawę bezpieczeństwa w obiektach, w których taką sprzedaż się prowadzi” – uzasadnia ministerstwo. Zdaniem urzędników, handel fajerwerkami w dużych sieciach handlowych odbywa się często bez żadnego nadzoru.
Z tą opinią polemizują jednak przedstawiciele branży.
– Fajerwerki to towar niebezpieczny, więc hipermarkety starają się mieć nad nimi szczególną kontrolę. Na stoiska kieruje się często kamery, a obok ustawia się przeszkolony personel – komentuje Andrzej Faliński z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
– To rozporządzenie jest przykładem nadprodukcji regulacyjnej – uważa.
Zdaniem przedstawicieli hipermarketów, wejście w życie rozporządzenia znacznie zwiększy koszty sprzedaży fajerwerków. W efekcie niektóre sieci handlowe zrezygnują z prowadzenia takiego asortymentu.
Resort spraw wewnętrznych odpowiada, że przepisy wychodzą naprzeciw postulatom zgłaszanym przez środowisko pożarnicze oraz rzeczoznawców od zabezpieczeń przeciwpożarowych. Rozporządzenie ma wejść w życie w ciągu kilku miesięcy.