Władysław Kosiniak-Kamysz w „Pytaniu dnia”. – To ogromna inwestycja w polski przemysł i zdolności dla baterii Patriot dla całej Europy (...) To jest inwestycja, która pokazuje, że Polska, która do niedawna była w środku tabeli – pod względem zaangażowania w zbrojenia – jest w samej czołówce. Jesteśmy w pierwszej piątce państw NATO, a mamy aspiracje być w pierwszej trójce – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON i wicepremier w „Pytaniu dnia”. Władysław Kosiniak-Kamysz został zapytany przez redaktorkę Justynę Dobosz-Oracz o szczegóły kontraktu na budowę w Polsce europejskiego centrum serwisowania pocisków PAC-3 MSE wykorzystywanych w systemach Patriot. Szef MON przyznał, że „to wielkie wydarzenie i wielka amerykańska inwestycja”.– To pokazuje, że wszystkie bajki mówiące o tym, że nie mamy (rząd) dobrych relacji z USA były pisane na potrzeby opozycji. PiS chciałby nas skłócić z USA, ale na szczęście dobra współpraca pomiędzy rządem i prezydentem, dobry wniosek i wsparcie prezydenta w rozmowach z Donaldem Trumpem pomogło – podkreślił szef ludowców.Kosiniak-Kamysz dodał, że centrum ułatwi użytkowanie i wykorzystanie systemów Patriot. – To ogromna inwestycja w polski przemysł i zdolności dla baterii Patriot dla całej Europy (...) To jest inwestycja, która pokazuje, że Polska, która do niedawna była w środku tabeli – pod względem zaangażowania w zbrojenia – jest w samej czołówce. Jesteśmy w pierwszej piątce państw NATO, a mamy aspiracje być w pierwszej trójce – oświadczył polityk. Zobacz także: Ważny projekt obronny dla Polski. Tusk mówi o finale rozmów ws. PatriotówKiedy powstanie centrum serwisowe Patriot?Szef MON odparł, że kwestia daty jest „sprawą serwisową”.– Budowa rozpocznie się w najbliższym czasie. Bez tego Europa i USA nie będą mieć wystarczających zdolności do produkcji rakiet i utrzymania ich. Drugim etapem będzie zabieganie o ich produkcje w Europie. Pierwszy i najważniejszy krok został już jedna wykonany – zaznaczył Kosiniak-Kamysz.Jakie są koszty tej inwestycji dla Polski? – dopytywała prowadząca Justyna Dobrosz-Oracz. Szef MON potwierdził wcześniejsze deklarację ministry Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej stwierdzając, że „to około miliard złotych plus miejsca pracy”.– Jeżeli chcemy potwierdzić przydatność jakiegoś uzbrojenia – w tym wypadku specyficznego, rakiet Pac-3 – to musimy je wysłać do serwisowania za ocean. To trwa wiele tygodni, a czasem miesiące, co robią także wszystkie inne państwa europejskie. Teraz ten proces się skróci i gotowość sprawdzana będzie na miejscu. To nieobliczalne w jakichkolwiek wartościach pieniężnych: to przeniesienie europejskiej kolektywnej zdolności do obrony o wiele lat do przodu – argumentował wicepremier.Zobacz też: Szef MON o sojuszu Polski i Wielkiej Brytanii. „Nigdy nie był silniejszy”