Michał H. wyraził skruchę. 20-letni Michał H., który w Trzciance (Wielkopolska) zamordował mieczem swojego ojca, a potem ranił policjanta, przyznał się do zarzutów i wyraził skruchę oraz przepraszał funkcjonariusza. Usłyszał zarzuty m.in. zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, a także usiłowania zabójstwa mundurowego. Do zdarzenia doszło w sobotę 1 sierpnia wieczorem w Trzciance (Wielkopolska). Jak przekazał wówczas nadkom. Maciej Święcichowski z zespołu prasowego wielkopolskiej policji, przed godz. 20 policjanci otrzymali zgłoszenie o wyjątkowo dramatycznej awanturze domowej w jednym z bloków na terenie miasta. Prok. Magdalena Roman, szefowa Prokuratury Rejonowej w Trzciance, wyjaśniała, że z dotychczasowych ustaleń śledztwa wynika, że w sobotę 20-letni Michał H. najpierw uderzył przedmiotem przypominającym miecz swojego 56-letniego ojca. Do tego ataku doszło jeszcze w mieszkaniu. – Świadkiem tego zdarzenia była matka sprawcy i jednocześnie żona pokrzywdzonego. Pokrzywdzony zdołał wyjść przez klatkę schodową tego bloku i tam wychodząc krzyczał, wołał o pomoc. Usłyszeli to sąsiedzi, więc to oni jako pierwsi wybiegli z mieszkań. Był tam jeszcze jeden sąsiad, który podjechał samochodem na parking i to sąsiedzi przystąpili jako pierwsi do udzielania mu pomocy i wezwali pogotowie ratunkowe – Prok. Magdalena Roman. Po ataku na policjanta dobił ojca Prokurator dodała, że na miejsce oprócz ratowników medycznych przybyli także funkcjonariusze policji, „którzy znajdując przed klatką schodową jako pierwsi zostali zaatakowani przez napastnika, który zszedł z mieszkania, mając w ręku miecz”. Michał H. uderzył nim jednego z mundurowych w rękę. Wtedy ci wyciągnęli broń. – Napastnik na początku zaczął się kierować w stronę drugiego policjanta, on odszedł w innym kierunku, niż jego kolega i w pewnym momencie się odwrócił i zobaczył, że napastnik skierował swoje kroki w stronę ratowników medycznych, którzy byli obok pokrzywdzonego (ojca sprawcy – przyp. red.), leżącego na chodniku. Ratownicy odbiegli w obawie o swoje życie i zdrowie, i wówczas ten napastnik zadał kolejny cios leżącemu ojcu. Był to cios w głowę oraz w szyję. Wówczas policjanci oddali strzały – powiedziała prokurator. Napastnik upadł i wówczas policjanci podbiegli do niego i skuli kajdankami. Natomiast ratownicy medyczni przenieśli ojca sprawcy do karetki i tam próbowali go jeszcze reanimować, ale niestety mężczyzna zmarł. Czytaj także: Ciało mężczyzny przed blokiem. Interweniowała policja, padły strzałyProk. Magdalena Roman poinformowała, że przesłuchanie 20-letniego Michała H. odbyło się w poniedziałek w szpitalu. – Mężczyźnie przedstawiono zarzuty: zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem ojca i usiłowania zabójstwa jednego z funkcjonariuszy policji. Trzeci zarzut dotyczy czynnej napaści na drugiego funkcjonariusza policji, który nie odniósł obrażeń. Z kolei czwarty zarzut dotyczy kierowania groźby pozbawienia życia wobec jednego z sąsiadów – powiedziała prokurator. Spokojny i skruszony Dodała, że przesłuchanie przebiegało spokojnie. – Podejrzany złożył wyjaśnienia. Ustosunkował się do stawianych mu zarzutów - przyznał się do zadania dwóch uderzeń ojcu. Przedstawił też swoją linię obrony, która teraz będzie musiała zostać sprawdzona i zweryfikowana m.in. poprzez uzupełniające przesłuchania świadków – powiedziała. Prokuratura pytana czy podejrzany wyraził skruchę, odpowiedziała, że: „tak, mówił, że mu przykro. Przepraszał policjanta, który odniósł obrażenia. Mówił też, że żałuje tego, co się stało”. Dodała, że mężczyzna nie był wcześniej karany. Za zarzucane czyny grozi mu teraz dożywocie. Prokuratura jeszcze w poniedziałek ma skierować do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie. Czytaj także: Na spacerze znaleźli fragment dłoni. Prokuratura o szczątkach z Ciechanowa