Obniża miliardowe cła. Umowa handlowa Unii z Mercosurem wchodzi tymczasowo w życie. Porozumienie jest nazywane „auta za krowy”. Dla przemysłu, zwłaszcza sektora motoryzacyjnego otwierają się rynki zbytu w Argentynie, Brazylii, Paragwaju i Urugwaju. Ucierpią natomiast rolnicy, zwłaszcza producenci wołowiny, którzy obawiają się napływu taniej żywności z Ameryki Łacińskiej. Zniesione zostają cła na ponad 90 procent produktów. Sektory - motoryzacyjny, chemiczny, tekstylny, czy maszynowy - skorzystają najbardziej. Komisja Europejska przekonuje, że to historyczna umowa. Jej przewodnicząca Ursula von der Leyen mówiła, że porozumienie tworzy strefę wolnego handlu dla 720 milionów ludzi. „Otwiera niezliczone możliwości. Obniża miliardowe cła. Daje naszym małym i średnim przedsiębiorstwom dostęp do rynków i umożliwia rozwój o jakim wcześniej mogły tylko marzyć” - podkreślała szefowa Komisji.Ale rolnicy są innego zdania i mają zastrzeżenia do umowy. Zwłaszcza producenci wołowiny obawiają się napływu taniej żywności od rolników z krajów Mercosuru, którzy nie muszą spełniać wszystkich wyśrubowanych, unijnych norm. „Rolnictwo jest kładzione na stole ofiarnym w interesie innych sektorów gospodarki. Wstrzymujemy oddech co się zdarzy przez najbliższe kilka, kilkanaście dni, bo będziemy widzieli pierwsze efekty wejścia w życie tej umowy. Wszyscy wyczekują. Niepokój jak zachowa się rynek. W Polsce jest to szczególnie ważne, bo blisko 80 procent eksportu trafia do Unii Europejskiej, spadek zamówień może się przekładać się na spadek cen dla rolników” - skomentował jeden z najbardziej wpływowych rolników, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny Jacek Zarzecki. W rozmowie z brukselską korespondentką Polskiego Radia Beatą Płomecką dodał, że producenci wołowiny jeszcze przed wejściem w życie umowy zaczęli odczuwać zmiany. „Importerzy, którzy kupowali polską wołowinę wstrzymują się z decyzjami o kolejnych zakupach, bo czekają co się będzie działo w związku z wejściem w życie tymczasowym umowy” - mówił Jacek Zarzecki.Czytaj też: Polska zaskarży umowę z Mercosur do TSUEUmowy z Mercosurem obawiają się też producenci drobiu, czy cukru. Z kolei przedstawiciele sektora mleczarskiego upatrują szansy w tej umowie i wejścia na południowoamerykański rynek. Ten sektor miał być jednym z wygranych tego porozumienia. Jednak okazuje się, że Brazylia taka chętna do otwarcia rynku nie jest dla polskich eksporterów. Prezes Polskiej Izby Mleka Agnieszka Maliszewska powiedziała w rozmowie z Polskim Radiem, że Brazylia zwleka z wydaniem świadectw weterynaryjnych po kontroli, która miała miejsce kilka lat temu.Agnieszka Maliszewska zapowiedziała zwiększenie nacisków w tej sprawie. „Jeżeli nie będziemy szybko działać, to po prostu prześpimy ten moment. Trzeba wykorzystać te szanse maksymalnie po to, żeby wzmocnić nasz sektor i zwiększyć eksport” - dodała.Umowa z Mercosurem wchodzi w życie tymczasowo, bo tak zdecydowała Komisja Europejska, nie czekając na ostateczną zgodę Parlamentu Europejskiego i ratyfikację w państwach członkowskich. Komisja nie czeka też na opinię unijnego Trybunału Sprawiedliwości, do którego trafił wniosek europosłów o zbadanie zgodności umowy z unijnym prawem.Zaskarżenie porozumienia zapowiedziała także Polska. Minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformował, że wysłany będzie też wniosek o wstrzymanie stosowania umowy do czasu rozstrzygnięcia skargi przez sędziów. „Taki wniosek łącznie ze skargą będzie złożony, żeby wstrzymać obowiązywanie, bo przecież już później nie będzie możliwości zwrócenia rolnikom poniesionych strat” - powiedział minister rolnictwa w rozmowie z brukselską korespondentką Polskiego Radia Beatą Płomecką.Czytaj też: KE i PE zaktualizowały zasady współdziałania. Nowe ramy po 16 latach