Niestabilny grunt. Pochodzący z końca XV wieku i pozostający w niezmienionej formie od 1788 roku kościół świętej Anny stoi na niestabilnym gruncie. Osuwanie się skarpy wiślanej po raz pierwszy zaobserwowano w kwietniu 1949 roku, podczas budowy Trasy W-Z, biegnącej tunelem pod Krakowskim Przedmieściem. Grunt wokół budowli umocniono wówczas żelbetowymi słupami i tak zwaną elektroosmozą, zaś fundamenty opasano żelbetowym wieńcem, a od strony wykopu kościół podparto betonowymi skarpami.Obecnie ruchy skarpy są niewielkie, ale systematyczne. Pomiary i monitoring geodezyjny na bieżąco prowadzą tu specjaliści z Politechniki Warszawskiej pod nadzorem konserwatora zabytków. Osuwanie się skarpy zostawia ślady na sklepieniu kościoła – gołym okiem widać pęknięcia. Sytuacja jest monitorowana 24 godziny na dobę. Specjaliści zapewniają, że budynek jest bezpieczny.Prace konserwatorskieUrząd ochrony zabytków, który przekazał już miliony złotych na prace konserwatorskie i budowlane na terenie kościoła, szykuje kolejne. – W najbliższych latach prowadzone będą prace dotyczące wzmocnienia sklepienia, konserwacji malowideł – mówił Marcin Dawidowicz, mazowiecki wojewódzki konserwator zabytków.Kościół akademicki był świadkiem wielu ważnych wydarzeń w historii Polski, odbywały się tu między innymi ceremonie hołdów lennych władców Prus. 3 czerwca 1979 roku papież Jan Paweł II odbywający swą pierwszą pielgrzymkę do ojczyzny spotkał się z młodzieżą, wygłosił homilię i poświęcił przyniesione przez młodzież krzyże. Wydarzenie to upamiętnia tablica przy wejściu do świątyni.– Mieliśmy to szczęście, że kościół nie został zburzony w czasie wojny – przyznał ks. Mateusz Gaworski, rektor Kościoła Akademickiego św. Anny.Czytaj także: Doprowadzili pałac do ruiny. Zostali wywłaszczeni