„W Moskwie zacierają ręce”. W obecnej sytuacji geopolitycznej publikowanie jakichkolwiek raportów dotyczących działalności służb jest po prostu absurdem – ocenił minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, mówiąc o ewentualnym odtajnieniu aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. W czwartek rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz powiedział, że prezydent Karol Nawrocki przekazał marszałkom Sejmu i Senatu do zaopiniowania aneks do raportu w sprawie WSI. Podał wówczas, że prezydent przeszedł do formalnoprawnego etapu „bezpośrednio zmierzającego do odtajnienia i podania do publicznej wiadomości Aneksu do Raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych”. Wcześniej prezydent Karol Nawrocki zadeklarował, że „jak nie będzie przeciwwskazań prawnych”, to upubliczni aneks.O te zapowiedzi pytany był w piątek w TVN24 minister Waldemar Żurek. Jego zdaniem w obecnej sytuacji geopolitycznej publikowanie „jakichkolwiek raportów”, dotyczących działalności polskiej służby „w różnych okresach funkcjonowania polskiej państwowości, jest po prostu absurdem”.„Znowu mamy pożytecznych idiotów”– Jeżeli w Moskwie teraz siedzą, to zacierają ręce. Mówią „znowu mamy pożytecznych idiotów” – stwierdził Żurek. Dodał, że „nie ma nic gorszego niż tego typu polityczne hucpy”, które – jego zdaniem – kończą się „fatalnie”. Jak stwierdził, ujawnianie tego rodzaju dokumentów „groziło bezpośrednio życiu różnych polskich współpracowników, agentów rozsianych po całym świecie”.– Jeżeli słyszę, że znowu ktoś chce to publikować w takiej sytuacji, jaką mamy teraz, wojennej, to naprawdę „gratuluję”. Obywatele powinni to ocenić. To jest niepoważne – stwierdził. – Widzieliśmy już ujawniane plany obronne, przy których pan Sławomir Cenckiewicz również grzebał, ujawniając to. To jest coś niebywałego – mówił Żurek. Aneks do raportu WSIKwestia dotycząca aneksu do raportu WSI sięga 2007 r. Wtedy to upubliczniony został raport tzw. komisji weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza. Komisja ta zajmowała się badaniem działającej w latach 1991-2006 służby specjalnej, czyli Wojskowych Służb Informacyjnych, które w 2006 r. zostały zlikwidowane przez rząd PiS.WSI zarzucano wiele nieprawidłowości, m.in. brak weryfikacji z lat PRL, tolerowanie szpiegostwa na rzecz Rosji, udział w aferze FOZZ, nielegalny handel bronią. W lutym 2007 r. prezydent Lech Kaczyński upublicznił sygnowany przez szefa komisji weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza raport z weryfikacji WSI. Na podstawie raportu wszczynano śledztwa ws. przestępstw WSI, większość umorzono.W 2008 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że samo opublikowanie raportu w 2007 r. przez prezydenta Kaczyńskiego było legalne. Za sprzeczne z konstytucją TK uznał natomiast pozbawienie osób z raportu – przed jego publikacją – prawa do wysłuchania przez komisję weryfikacyjną WSI, dostępu do akt sprawy oraz odwołania do sądu od decyzji o umieszczeniu ich w raporcie. Za zbyt niejasny TK uznał też zwrot ustawy o umieszczeniu w raporcie osób, których „działania wykraczały poza obronność”. „Fakty zastąpiono interpretacjami”Po tym ostatecznym wyroku TK prezydent Kaczyński nie opublikował gotowego aneksu do raportu. Mówił, że „zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami”. To stanowisko podtrzymał prezydent Bronisław Komorowski. Podobnie Andrzej Duda, który mówił, że „nie widzi powodów do jego ujawnienia”.Z kolei współpracownicy prezydenta Nawrockiego zapowiadali, że prezydent podejmie decyzje o ewentualnym odtajnieniu aneksu. Na taką możliwość wskazywał np. rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz niedługo po objęciu przez Nawrockiego urzędu.„Element domykania ważnego etapu” Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz ocenił, że decyzja Karola Nawrockiego o odtajnieniu i publikacji aneksu do raportu z likwidacji WSI to „niezwykle istotny element domykania ważnego etapu porządkowania państwa po transformacji ustrojowej”. – Przez lata kwestia ta pozostawała nierozstrzygnięta, była obciążona licznymi sporami politycznymi i wątpliwościami co do sposobu ujawniania informacji – dodał.Zaznaczył, że prezydent, „wyciągając wnioski z wcześniejszych doświadczeń, stosuje się do standardów wynikających z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, ale także odpowiada na oczekiwania społeczne”, a jego decyzja realizuje „prawa obywateli do informacji, do wiedzy o mechanizmach funkcjonujących w instytucjach państwa polskiego, w tym wypadku Wojskowych Służbach Informacyjnych zlikwidowanych kilkanaście lat temu”.Leśkiewicz zapewnił, że decyzja prezydenta ma charakter państwowy, nie polityczny, a „celem nie jest eskalowanie sporów ani wykorzystywanie tego aneksu do bieżącej walki politycznej”, tylko „oddzielenie faktów od ocen i opinii”, a także stworzenie warunków do „spokojnej i merytorycznej refleksji nad naszą przeszłością”.Czytaj też: Nawrocki nadał tytuł profesora zmarłemu. Wpadka Kancelarii Prezydenta