Felieton dziennikarza TVP Info. Gorąco w polskiej polityce, gorąco także na Bliskim Wschodzie. I coraz cieplej w Stanach Zjednoczonych. Emocje powoli za to opadają na Węgrzech. Tematów do Subiektywnego Tygodnia nie trzeba szukać, same się narzucają. – Sejm po raz drugi nie odrzucił weta Prezydenta do ustawy w sprawie kryptoaktywów. Przy okazji mieliśmy kolejną burzliwą dyskusję w Sejmie, podczas której ponownie posłowie opozycji z ogromnym zaangażowaniem bronili decyzji Karola Nawrockiego. Można zaryzykować stwierdzenie, że z nadmiernym zaangażowaniem, wręcz nienaturalnym i dość podejrzanym. Zwłaszcza wobec słów Donalda Tuska, wymieniającego kolejne powiązania prawicy z na przykład głośną ostatnio Zondacrypto.Opozycja i Prezydent bardzo nie chcą nadzoru nad podmiotami prowadzącymi taką działalność. Albo być może chcą nadzoru na swoich zasadach. Tyle że swoich zasad za swoich rządów nie wprowadzili, więc raczej nie o to chodzi.Ta sprawa tak brzydko pachnie, że nawet prezes Jarosław Kaczyński wolał wstrzymać się od głosu i otwarcie mówi, że jest przeciwnikiem całego zjawiska kryptowalut. Takie samo zdanie ma Mariusz Błaszczak, bo on akurat ma zawsze takie samo zdanie jak Prezes.Posiedzenie Sejmu zaczęło się natomiast od wykluczenia z obrad posłów Dariusza Mateckiego i Michała Wosia. Z uśmiechami na twarzach zaprezentowali oni transparenty, na których widoczny był Donald Tusk i Kamila L., skazana w aferze pedofilskiej. Na dole zdjęcia widniał napis „Tylko nie mów nikomu” nawiązujący do słynnego filmu braci Sekielskich o aferach pedofilskich w polskim kościele. Trudno to nawet skomentować, ale wszystko staje się jaśniejsze, kiedy spojrzy się na zarzuty wobec obu panów.Być może to o nich w swoim wystąpieniu Tusk powiedział „jeden, drugi kogucik będzie się popisywał swoimi retorycznymi zdolnościami”, choć śmiem twierdzić, że miał na myśli Zbigniewa Boguckiego, Szefa Kancelarii Prezydenta, przemawiającego chwilę wcześniej.W sprawie Zondacrypto warto dodać, że Raków Częstochowa, piłkarski klub z Ekstraklasy, rozwiązał właśnie umowę sponsorską z tą firmą. Raków to jeden z najlepiej obecnie zarządzanych klubów w Polsce.*– Mateusz Morawiecki powołał stowarzyszenie „Rozwój Plus”. Były premier chciał i nadal chce być premierem, od kiedy więc kandydatem PiS na szefa rządu został Przemysław Czarnek, Morawiecki wykonuje ruchy pokazujące, że nie jest z tego zadowolony. Ten ruch jest najważniejszy i może przynieść najpoważniejsze efekty. Włącznie z rozpadem Prawa i Sprawiedliwości. Stąd reakcja prezesa Kaczyńskiego. Stawia wręcz ultimatum – będą konsekwencje, jeśli stowarzyszenie będzie nadal funkcjonować. Jego powołanie do życia jest bowiem sprzeczne ze statutem PiS. Jednocześnie partia Kaczyńskiego wykonuje ruch, który ma spacyfikować działanie Morawieckiego – powołuje radę ekspercką.Nie ulega wątpliwości, że to najtrudniejszy moment PiSu w ostatnich latach. Poparcie w sondażach spada, Czarnek nie pomaga, a czołowy polityk partii wyłamuje się i próbuje iść swoją drogą. Choć nie wiadomo jak daleko zajdzie, bo czekają go prokuratorskie zarzuty w związku z nieprawidłowościami w RARS. Nawiasem mówiąc, godne podziwu jest z jakim spokojem myśli o swojej przyszłości i nadal chce mieć wpływ na kwestie związane z polską gospodarką. Po tym wszystkim, co działo się za jego rządów.*– Tak jak przewidywano od dłuższego czasu wybory na Węgrzech wygrała partia opozycyjna Tisza, którą dowodzi Peter Magyar. Europa odetchnęła z ulgą, bo miała już dosyć niebezpiecznego cyrku Victora Orbana, który sypał piach w tryby Unii Europejskiej jak Karol Nawrocki w tryby polskiego rządu.Magyar niegdyś był stronnikiem Orbana, członkiem jego partii Fidesz. Po opuszczeniu ugrupowania dwa lata temu stał się zagorzałym przeciwnikiem Orbana. Kampanię wyborczą rozegrał doskonale, odwiedzając setki miejsc w przeciwieństwie do swojego przeciwnika. Przekonał do siebie zdecydowaną większość społeczeństwa, mimo że dostęp do mediów miał mizerny.Europa, także Polska, cieszy się z jego wygranej, bo ona oznacza co najmniej kilka decyzji, na które czekano od dłuższego czasu. Odblokowana zostanie pożyczka dla Ukrainy, a także 2 mld złotych rekompensaty dla Polski za pomoc udzieloną walczącej Ukrainie. Z pewnością zakończy się także kolaborowanie z Rosją, jakiego dopuszczał się Victor Orban i między innymi jego minister spraw zagranicznych. Trudno się natomiast spodziewać drastycznego zerwania współpracy gospodarczej z państwem Władimira Putina. Orban zbyt głęboko uzależnił Węgry od Rosji.Przed Magyarem trudny czas, bo może się zderzyć z tym, z czym zderzył się Donald Tusk – z niecierpliwością wyborców. Społeczeństwo nie lubi czekać, domaga się szybkich efektów. Mniejsze znaczenie ma, w jakim stanie zastał gospodarkę zarówno Tusk, jak i Magyar. Węgrowi będzie trudniej, bo kraj jest w zapaści, ale łatwiej, bo ma większość konstytucyjną, co pozwoli na szybsze działanie.Zupełnie inną historią jest poparcie polskiej prawicy dla Victora Orbana i to w momencie, kiedy jego przegrana była oczywista. To brak instynktu samozachowawczego i ślepe dążenie za tym, co czyni Donald Trump.*– A Donald Trump został lekarzem Czerwonego Krzyża. Cały świat zobaczył grafikę, którą opublikował Prezydent Stanów Zjednoczonych na SWOIM koncie na SWOJEJ platformie Truth Social. Widać na niej Trumpa ewidentnie przypominającego lekarza Czerwonego Krzyża. Trump nie musiał nawet o tym nikogo przekonywać. Tak, Panie Prezydencie, wygląda Pan jak lekarz Czerwonego Krzyża. Bo oni właśnie tak wyglądają, kiedy ratują ludzkie życie w regionach, w których toczy się wojna. Nie wiadomo dlaczego pierwsze skojarzenie oglądających szło w stronę Jezusa Chrystusa.Chwilę przed tą publikacją Donald Trump pokłócił się z papieżem i powiedział, że go nie lubi. Że woli jego brata, bo wyznaje filozofię MAGA. I że nie chce takiego papieża.A w ostatnich godzinach, kiedy doszło do zawieszenia broni między Izraelem a Libanem, stwierdził, że to dobra droga do zupełnego pokoju, czyli ogłoszenia, że zakończył właśnie dziesiątą wojnę. I ogłosi to nawet, jeśli Hezbollah będzie się nadal walił po pysku z Izraelem.Szanowni zwolennicy Trumpa w Polsce. Przyjrzyjcie się tej postaci, posłuchajcie co mówi i jak się zachowuje. Są granice ślepego i bezkrytycznego zapatrzenia.W Ameryce coraz głośniej brzmią głosy o impeachmencie Donalda Trumpa. Teoretycznie jest to możliwe, stanowi o tym 25. poprawka do Konstytucji. Sam Trump już w styczniu ostrzegał kongresmanów partii republikańskiej, że jeśli przegrają w listopadzie wybory uzupełniające do Kongresu, to druga strona zrobi wszystko by go usunąć ze stanowiska. A więc jest tego świadomy. Brak mu natomiast świadomości, że nie jest wszystkowiedzący i nieomylny.*– W wypadku na wiadukcie w Łomiankach zginęły trzy młode osoby. Samochód, w którym jechały, przeleciał na przeciwległy pas ruchu i dachował, uderzając przy tym w cztery inne samochody. Nie trzeba było długo czekać, by przekonać się, że znów winny był pijany kierowca w dodatku jadący bez uprawnień. To on, pędząc zygzakiem z nadmierną prędkością, uderzył podczas manewru wyprzedzania w samochód, który błyskawicznie stracił przyczepność i wylądował na dachu. Dwie osoby zginęły na miejscu, trzecia zmarła w szpitalu.Pytania o konsekwencje dla pijanych kierowców z zakazem prowadzenia samochodów wracają jak bumerang. I niewiele zmieniają.*– Tor Poznań zamknięty a dwa dni później otwarty. Jego zamknięcie to absurd. Obiekt powstał w 1977 roku na pustkowiu. Działki wokół niego były tańsze niż większość znajdujących się w okolicach Poznania. Właśnie ze względu na tor wyścigowy, który oczywiście generował hałas. Jak prawdziwy tor. Pojawił się jednak deweloper, który rozpoczął w tamtej lokalizacji budowę mieszkań. Działki tanie, mieszkania również nienajdroższe. Kusząca oferta dla wszystkich poszukujących własnego lokum. Mieszkańcy się wprowadzili i zaczął im przeszkadzać ryk silników rozbrzmiewający tam od prawie 50 lat. Zaczęli się skarżyć i w końcu dopięli swego – tor zamknięto.Zrobiło się jednak tak głośno, nie tylko w środowisku sportowym, że decyzję wstrzymano. Tor wznowił działalność.A gdyby nikt nie podniósł larum? Gdyby kierowcy wyścigowi i rajdowi nie wzięli się do roboty i nie zaczęli krzyczeć w mediach społecznościowych? Żyjemy w kraju, w którym trzeba wrzasnąć, by coś uzyskać.***Ciąg dalszy nastąpi za tydzień…